01. The Metallian
02. Sinner 666
03. Black Mass
04. The Church Of The Last Souls
05. Hunter In Chains
06. Rush Of Power
07. Legions Of Evil
08. Wife Of The Devil
09. Nightmare
10. Heavy-Metal-Soldiers



Zbyt wiele rewelacyjnych albumów przepada w odmętach niepamięci, bo im autorom zabrakło siły przebicia, kolejnych dobrych pomysłów, albo po prostu szczęścia by utrzymać się na rynku przez 30 lat i przypominać o sobie kolejnym pokoleniom. Do takich przypadków należy "Hellish Crossfire" - jeden z zaledwie dwóch krążków niemieckiego Iron Angel.

Wydany w 1985 roku longplay to jeden z pionierskich przedstawicieli niemieckiej sceny speed/thrashowej. W muzyce hamburskiego kwintetu słychać jednak tyle podobieństw do debiutujących w tym samym okresie kolegów po fachu, ile nawiązań do inspirujących ich klasyków - przy czym te drugie są chwilami znacznie bardziej oczywiste niż "u konkurencji". Zaczyna się bez ogródek - z "The Metallian" ruszamy na piątym biegu i już po kilku taktach wrzucamy szóstkę. Ten metalowy hymn ma w sobie coś z kultowego "Show No Mercy" Slayera, podobnie zresztą jak następujący po nim "Sinner 666", w którym to wrażenie potęguje bardziej agresywny i złowrogi wokal.

Nadspodziewanie chwytliwy i ozdobiony jednym z ciekawszych riffów tego albumu "Black Mass" to z kolei piekielnie czytelne nawiązanie do twórczości spod znaku Mercyful Fate. Skojarzenia nie pozwala też przegnać głos Dirka Schrödera, tym razem zbliżony do maniery wokalnej Kinga Diamonda. Żywa sekcja rytmiczna i skandowany refren tylko dodają utworowi mocy. Ba, czynią go niemal przebojowym.

Najbardziej thrashowymi utworami na płycie są chyba "The Church Of Lost Souls" i "Rush Of Power" - chociaż w tym pierwszym z zabójczym tempem kontrastują stosunkowo "grzeczne" partie wokalne - ale prawdziwym gwoździem programu jest utwór, który je rozdziela. "Hunter In Chains" garściami czerpie nie tyle z klasyki metalu, co hard rocka. Gitarowy motyw przewodni tego numeru przy odrobinie szczęścia mógłby się odnaleźć choćby w dyskografii... Deep Purple. Bliska tej konwencji jest zresztą również zdobiąca numer rozbudowana solówka.

Dużo dzieje się też w "Legions Of Evil", który jako jedna z niewielu kompozycji raczy nas wyraźnymi zmianami tempa, oraz w energicznym "Wife Of The Devil". Przedostatni "Nightmare" rozpoczyna się od akustycznego intra i majestatycznej przygrywki - sugerujących, że oto mamy do czynienia z elementem balladowym. Pierwsze wrażenie szybko okazuje się złudne. Krążek kończy się tak samo, jak się zaczyna - uniwersalnym metalowym hymnem. Nie da się ukryć, ten album to kąsek dla prawdziwych "Heavy Metal Soldiers".

Siła "Hellish Crossfire" leży przede wszystkim w płynności z jaką Żelazny Anioł balansuje na granicy między klasycznym heavy metalem, a teutońskim thrashem. Kluczowy dla brzmienia zespołu i owej łatwości jest Dirk Schröder - jego głos, mimo że niedoskonały, demonstruje w tych 42 minutach całą gamę możliwości. Debiut Iron Angel to pozycja obowiązkowa dla fanów niemieckiej szkoły speed/thrash metalu, ale także dla każdego metalheada lubującego się w klasyce gatunku.

The Metallian:




Eryk Delinger / [ 24.03.2015 ]




brak recenzji





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




bazyl [ bazylja1@interia.pl ] 12-02-2018 | 12:51

świetne stare granie, szkoda, że bez solówek... chyba umiejętności zabrakło






Iron Angel
Hellish Crossfire

Steamhammer - 1985 r.




8/10



brak recenzji



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!