Imagika to taki specyficzny twór, który od lat nagrywa naprawdę dobre płyty i... w zasadzie na tym wszystko się kończy. Wielkiej popularności Imagika nawet nie powąchała. Cóż, taki żywot. Może coś zmieni się przy okazji nowego albumu, który otrzymał tytuł "Feast For The Hated"? Imagika podpisała papiery z Locomotive Records, muzycy zapewne z nadziejami patrzą w przyszłość. Nam pozostaje tylko kibicować i cieszyć się, że europejskie wytwórnie doceniają kapele zza wielkiej wody.
Słuchając "Feast For The Hated" dochodzę do wniosku, że nowa Imagika to w dużej mierze teatr jednego aktora. Norman Skinner, bo o nim mowa, zrobił na nowej płycie formacji z Kalifornii naprawdę świetną robotę! Skinner wrzeszczy, krzyczy, growluje, śpiewa wysoko, agresywnie, kiedy trzeba leci średnim pasmem by na końcu delikatnie, melancholijnie kołysać. Krótko mówiąc, wokalny wariat. Już na "My Bloodied Wings" śpiewał niekiedy w podobny sposób. Tutaj jednak pokazał jeszcze większą klasę. Aż dziw bierze, że jeszcze nikt z bardziej popularnej formacji nie próbował gościa "podkraść". Napisałem teatr jednego aktora, oczywiście nie jest to do końca prawda, bo czym byłby Skinner bez świetnych, kopiących dupę riffów, skomponowanych przez Steve Rice'a. Obaj panowie świetnie się uzupełniają, kawałki dzięki temu nabierają nowych barw. Pełno tutaj ciekawych zwolnień, wokalnych i instrumentalnych odjazdów. Ta muzyka miejscami ociera się o progresywny metal. Uspokajam tych, którzy oczekują od tego bandu solidnego łojenia, tego też jest sporo, niekiedy nawet więcej niż kiedyś. No właśnie, "Feast For The Hated" to niby dalej solidny amerykański power/thrash, ale muzycy często odjeżdżają w ciekawe rejony, wspomnianych już progresywnych naleciałości jest sporo, niekiedy Imagika gra wręcz melancholijnie, spokojnie by zaraz przyładować konkretnym thrashowym łomotem. Mało tego, niekiedy sekcja pozwala sobie nawet na death metalowe wycieczki, takie rzeczy jak odrobina blastów przecież jeszcze nikogo nie zabiła. Cała płyta jest do tego bardzo nośna, główna w tym zasługa Skinnera, facet ma bowiem ogromny talent do pisania ciekawych partii wokalnych.
"Feast For The Hated" to krążek, który spokojnie można polecić wszystkim fanom amerykańskiego power metalu. Znajdziecie tutaj praktycznie wszystko co tej muzyce jest potrzebne, myślę, że nawet nieco więcej a to zespołowi można zapisać tylko na plus.
Krzysiek / [ 16.10.2008 ]
|