01. Graven
02. Dripping Blood
03. Tomb of Incinerated
04. Inhumane Disruption
05. Rebirth Through Torture
06. Malleus Maleficarum
07. Father, Forgive Me
08. Regletless
09. Lust of Haunt
10. Piece by Piece



Choć pierwszy raz słyszę o tym zespole z Bielska-Białej, to znam twórczość kapel C4 i Moanaa, w których to grywali niektórzy muzycy VerminKing, czyli Łukasz Tomiczek (bas), Dominik Styks (perkusja), Grzegorz Borodeńko (gitara), Maciej Mazur (gitara) i Krystian Kozłowski (wokale). Z listu dołączanego do CD dowiedziałem się, że czeka mnie przeprawa przez death/grind. Przyznam się, że ostatnio bardzo rzadko zdarza mi się brnąć w tą stylistykę. Aczkolwiek był czas, gdy dźwięki Napalm Death, Carcass czy Brutal Truth często chodziły mi po głowie, dewastując moje komórki nerwowe. A było to emocjonujące uczucie. Lecz dzisiaj mniej emocjonalnie podchodzę do tego gatunku i ze sceptycznym nastawieniem zapoznałem się z muzyką VerminKing.

I pierwszym na co zwróciłem uwagę, było brzmienie gitar i basu - oczywiście potężne, ze zfuzowanym basem i może nieco jakby "szwedzkie", co trochę skojarzyło mi się z pierwszymi albumami Entombed. Lecz to tylko jedna z cech VerminKing, którą ja subiektywnie odczułem. Muzyka choć opiera się na średnio szybkich, agresywnych tempach, to zawiera mocniejsze przyspieszenia, które przeplatają się z miażdżącymi zwolnieniami. Dodatkowo w tym muzycznym gąszczu usłyszymy elementy d-beat z charakterystycznymi perkusyjnymi rytmami albo death'n'rollowe patenty. Przez co całość ciekawie wpada w ucho. Bo nie jest to zwykła agresywna naparzanka. Owszem, są chwile z prostym naparzaniem, takim pierwotnym, bez kompromisu. Ale są też momenty bardziej techniczne - zarówno gitarowo jak i perkusyjnie. A zmienne tempa znacząco różnicują aranżacje, które są wzbogacone o gitarowe solówki i melodyjne akcenty. Jednak nie są to słodkie melodie, a mroczne i klimatyczne.

I jak to w tego typu muzyce bywa musi być także różnorodność wokalna. Oczywiście pod względem wokalnego ekstremum. W VerminKing dominują growle, różne - od tych głębokich po te w wyższych tonacjach. A przeplatają je drapieżne, zwierzęce wrzaski, więc to świadczy o dużych zdolnościach wokalisty. Ale to nie wszystkie emanacje tego śpiewaka, gdyż epizodycznie usłyszymy nawet pig squeal. A to już wyższa szkoła jazdy. Wyższy poziom szarpania za struny głosowe i pracę przepony. I to jest kolejny kamień milowy, który podnosi wartość albumu.

VerminKing swoim debiutem pokazał, że współczesny death/grind to już nie tylko tak zwana sieka, czy młócka - jak kto woli. To muzyka przemyślana i starannie zaaranżowana.

Tomb of Incinerated:



Paweł "Pavel" Grabowski / [ 07.05.2026 ]




brak recenzji





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =








VerminKing
Inhumane Disruption

VerminKing - 2026 r.




8/10



brak recenzji



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2026 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!