Zdechły Anioł powstał na Śląsku w 2023. MCD o kontrowersyjnym tytule "Kurwomancer" to debiutanckie wydawnictwo zespołu. Tworzą go: BeerTerror - basista, Vomithammer - perkusista, Angelslaughter obsługujący gitary i gardłowy Hellscreamaross. Wszyscy członkowie udzielają się w wielu innych bandach, m.in. Black Hostia, Witchfuck, Necrolüst. W tytułowym tracku Ślązaków wspomógł na gitarze Jairo "Tormentor" Guedz, który zaliczył członkostwo w jednym z pierwszych składów Sepultury.
Fajne, precyzyjne grafiki do oprawy płytki wykonał Robert Łada vel Robert A. von Ritter. MCD limitowany do 300 sztuk zawiera 5 regularnych utworów plus krótkie, otwierające i zamykające płytę intro i outro. Nazwa grupy i obrany tytuł sugerują z czym możemy mieć do czynienia na tym wydawnictwie. Nie pomyliliście się, to radykalny muzycznie i tekstowo black-death. Muza jest surowa i agresywna, prosta i nieprzystępna. Zero przebojowości, chwytliwości. Zdarzają się krótkie, chore solówki gitarowe. Wokal jest nawiedzony, charczący, zajadły. Rytm często nawiązuje do punka. Teksty są patologiczne, psychopatyczne. Z ich treścią zapoznajcie się sami. Płyta jest pełna zła, nienawiści i przemocy. Niszczący, bezlitosny hałas. Przekaz jest niekomercyjny aż do bólu. Antyteza muzycznej harmonii, estetycznych doznań.
Ortodoksi rocka progresywnego i Chopina nie mają tu czego szukać. 22 minuty to w sam raz na tak pełen piekielnego ognia i odoru siarki metal. Atmosfera podziemia z dawnych lat. Zdechły Anioł zaliczył bardzo udany debiut. Początek został zrobiony. Jak potoczy się dalej kariera zespołu to się okaże. Ja życzę chłopakom jeszcze wielu udanych płyt i wytrwania w bezkompromisowości.