Wejherowska grupa ROD - proszę nie mylić z R.O.D. - ma za sobą wieloletnią drogę działalności po przedziwnych muzycznych bezdrożach zawieszonych gdzieś pomiędzy czasem a przestrzenią. Ich produkcje muzyczne określane są między innymi mianem electro-folk, gdyż kompozycje oparte są na nowoczesnych brzmieniach elektronicznych instrumentów (samplerów, sekwencerów, syntezatorów) przy wzbogaceniu tej muzyki o melodie i brzmienia folkowe (najczęściej słowiańskie). A czy owe folkowe brzmienia generowane są również przez archaiczne instrumenty? Nie wiem. Ale wiem jedno - nazwa grupy pochodzi od imienia jednego z najwyższych bogów religii Słowian wschodnich i południowych. A muzyka interesująco łączy w sobie brzmienia instrumentów dawnych (z folkowym klimatem) z energią lub transowym pulsem elektronicznych beatów.
Album "Światłowód" określany jest jako pożegnalny album projektu, który dokona podziału na solowe projekty. Pierwsze cztery kawałki na krążku dotyczą całej grupy. Natomiast kolejne utwory są solowymi kompozycjami każdego z członków zespołu. I o ile dobrze ustaliłem to Daniela "Hansollo" Noetzela (elektronika), Mateusza "Lokiego" Słupczyńskiego (nyckelharpa - harfa klawiszowa) oraz Cichego (wokal, gitara basowa), który zaprezentował swój nowy projekt RIP.
I rzeczywiście pierwsze utwory na krążku są miksturą muzyki elektronicznej - drum'n'bass, techno, EBM i współczesnej alt-rockowej połączonych z folkiem słowiańskim, w których energiczne lub transowe rytmy i syntezatorowe dźwięki oraz gitarowe zagrywki (gościnnego muzyka - Leszka Szczypiorowskiego) koegzystują z melodiami muzyki dawnej. Tworzy to swoisty muzyczny konglomerat łączący dwa światy - ten dawny, pogański z jakimś futurystycznym, gdzie splatają się odmienne nastroje, czasem mroczne, czasem melancholijne, czasem tajemnicze, innym razem hipnotyczne, a nawet energetyczne. W pewnym momencie elektroniczny podkład muzyczny skojarzył mi się z Depeche Mode. Innym razem weszło typowe klubowe techno lub rockowe riffy czy akordy reggae. Chwilami muzyka była bardzo natężona różnymi dźwiękami, miksując style.
Warstwa wokalna ROD osadzona jest w dwóch formułach: skandowanej lub śpiewanej melorecytacji i żeńskiego śpiewu stylizowanego na folkową nutę. Za ten fokowy śpiew odpowiedzialny był zespól Kaszubki (Maria Barzowska, Maria Herrmann i Danuta Jastrzębska). Co tym bardziej wniosło elektroniczną muzykę ROD na bardziej folklorystyczny poziom artystyczny. I ktoś trafnie określił ROD "fenomenem słowiańskiej kultury w futurystycznym wydaniu". Utwory tajemniczo określone jako DN przedstawiają muzykę stricte elektroniczną, mroczną, klimatyczną o wyraźnie futurystycznym zabarwieniu. Myślę, że odpowiednią dla fanów Tangerine Dream. Miejscami klimat jest bardzo podobny. Jak i podobną atmosferę wprowadzają utwory HANSOLLO oferując przeróżne elektroniczne brzmienia i melodie w transowym, nieco mrocznym i klimatycznym stylu. Ostatnie dwa tracki należą do RIP, które wyrywają nas z poprzedniego transu swoim mocno natężonym rytmicznym mrokiem i ciężkimi brzmieniami elektroniki. W muzyce pojawiają się elementy industrialu i dark rapu (również w deklamowanych wokalizacjach) ale także echa neo-folku. Materiał jest naprawdę mocny i muzycznie zatrważający.
Podobno fani ROD nie są zachwyceni ich rozpadem...