W dzisiejszej dobie nazwa Hvast jest na czasie. Ale mylnie może sugerować black metalowe inklinacje, pomiędzy różnymi grupami typu Zørza, Mgła, Biesy, czy Gorycz i innymi stąpającymi po metalowym podwórku. Jednak Hvast z metalem nie ma nic wspólnego. Może jedynie niektórych muzyków udzielających się w para-metalowych, a raczej alternatywno-rockowych kapelach. Czyli basista Grzegorz Chudzik (ex-Rigor Mortiss, Maszyny i Motyle, NVC), perkusista Arkadiusz Lerch (So Slow, Czerń, Sanity Control i NVC) oraz obsługujący elektronikę Michał Głowacki (ex-So Slow, NVC, Latające Pięści). Zaś "Chwasty Polskie" jest debiutanckim krążkiem owego tria, do którego dodatkowo zwołano kilku gości: Aleksandrę Buda (flet), Bartka Leśniewskiego (gitara) oraz Marcina Lokśa (gitara). Jadnak ich udział był epizodyczny.
Skoro wyżej wymienieni muzycy maczali swoje palce w dziwacznych zespołach, to i muzyka Hvast nie należy do muzyki ani komercyjnej, ani standardowej, czy łatwej do zaszufladkowania. No cóż, na pewno to jest muzyka stricte instrumentalna, łącząca w sobie elementy muzyki elektronicznej w stylu dark ambient (z elementami noise) połączonej z post-rockowymi tematami. I skoro tutaj nie uświadczymy żadnego wokalu (czy szept się liczy?), to jego miejsce wypełniają różne melodie (wciągające, ale i czasem dziwaczne), stale przewijające się przez kompozycje o transowej, acz bardzo bogatej i nietuzinkowej rytmice sekcji. Co tworzy pewien paradoks. Wszelkie melodie - elektroniczne, zsamplowane czy gitarowe tworzą tajemniczy, mroczno-psychodeliczny nastrój, raczej spokojny, somnambuliczny, z niewielkimi zrywami czy wzmożonymi natężeniami dźwięków. Podczas gdy w tle snują się przeróżne motywy muzyczne o różnorodnych brzmieniach i formach. Natomiast perkusyjne manifestacje nie pozwalają odpłynąć umysłowi. Dodają energii tej hipnotycznej muzyce.
Niektóre momenty, mimo iż odgrywane elektronicznie, tworzą jakiś ludowo-baśniowy nastrój, co rzeczywiście pasuje do tematyki albumu. A gdy muzyka rozwinie się, prezentując się w całej swojej krasie, następuje interesujące skojarzenie – folkowej, czy wręcz rytualno-mistycznej atmosfery ze współczesnym światem, a nawet z czymś kosmicznym. Materiał zarejestrowano w Studio Mustache Ministry (Buczkowice) pod czujnym okiem Marcina Klimczaka.
Paweł "Pavel" Grabowski / [ 06.02.2026 ]
|