1. Inward Turning Suns 2. Stones to Water 3. Wrapped in Dust 4. World You Are Coming To 5. Inner Edge of Outer Mind 6. A New Euphoria 7. St. Anthony's Fire 8. Chasm Second Part
The Holy Family to pięcioosobowy kolektyw Brytyjczyków powołany do życia około 2020 roku przez doświadczonych muzyków. Inicjatorem był David J. Smith (wokal, perkusja), który dobrał sobie przyjaciół zapewne o wspólnych zainteresowaniach (nie tylko muzycznych). Mianowicie Kavusa Torabi (gitara, fisharmonia), Sama Warrena (gitara basowa, wokal), Joe'a Lazarusa (perkusja) oraz Michaela J. Yorka (dudy i inne instrumenty dęte). Do stworzenia kompozycji The Holy Family zaczerpnęli wiele muzycznych inspiracji głównie z lat 70. A zwłaszcza amerykańską muzyką psychodeliczną ale i niemieckim krautrockiem, occult rockiem, czy nawet odrobinę - stoner rockiem.
Opisywany materiał "Live Burning, Burning Live" jest nagraniem z kwietniowego koncertu z 2022 roku, z legendarnego festiwalu Roadburn w Holandii. Podczas koncertu zespół wykonał utwory ze swojego debiutanckiego, podwójnego albumu o tym samym tytule (wydanego rok wcześniej). Jednak na potrzeby koncertu muzycy przearanżowali i rozszerzyli nagrania studyjne, wplatając w nie szamańską i kosmiczną atmosferę połączoną z cięższymi i mroczniejszymi, bardziej rytmicznymi tematami, osnutymi psychodeliczną aurą. Podczas słuchania albumu do słuchacza docierają gęsto utkane aranżacje naszpikowane przeróżnymi dźwiękami (ww. instrumentarium) i w wielu miejscach pozornie chaotycznymi oraz kakofonicznymi - ale mimo wszystko - tworzącymi koherentną całość. W owej sieci dźwięków rzeczywiście dominuje psychodeliczna atmosfera kreowana przez jazzowe inklinacje, pełne gitarowych zagrywek wspieranych przez równie nieoczywistą melodykę organ (brzmieniowo często a'la lata 70.), z równie skomplikowanymi zagrywkami sekcji rytmicznej.
Brzmienia gitar (także basowej) poddawane są różnym efektom: od pogłosów, przez wah-wah, tworząc muzykę jeszcze bardziej klimatyczną, a ich zfuzowanie - sprawia, że momentami muzyka staje się bardziej ciężka i mroczna. Podobnie śpiew poddany jest modulacjom (może efektem - flanger) dzięki czemu głos dodatkowo jakby wibruje i brzmi bardziej nieziemsko. A frazowanie wokalu posiada cechy melorecytacji (rytualnych inwokacji, ewokacji) albo jakiegoś emocjonalnego monologu lub rytualnego śpiewu. Muzyka łączy psychodeliczne jazz-rockowe tematy (rodem z lat 60. i 70. ubiegłego wieku) z muzyką elektroniczną, wytwarzającą dodatkowo kosmiczną i mroczną atmosferę z neo-folkowym pierwiastkiem. Ogólnie całość osnuta jest mgłą dziwaczności, może nawet jakiegoś okultyzmu. Na ile są to improwizacje muzyczne a powtarzalna całość - nie wiem. Jeśli całość - to jest scalona do granic absurdu. Słuchając tego materiału miałem nieodparte wrażenie, że substancje psychodeliczne naturalnego pochodzenia miały spory wpływ na powstanie muzyki. Muzyka wnosi stan umysłu na inny poziom. Tylko otwarty umysł może wchłonąć tę muzykę bez negatywnych konsekwencji.