Formacja Gorycz powstała w 2016 roku w Olsztynie. Tworzą ją Tomasz Kukliński (wokal), Przemysław Grabowski (gitara), Michał Piłat (bas) i Tomasz Semeniuk (perkusja). Album "Zasypia" jest trzecim albumem zespołu, jednocześnie materiałem kończącym trylogię. Gorycz jest kolejnym zespołem, który wpisuje się w pewien polski modernistyczny post-black metalowy nurt, nie tylko poprzez swoją jednowyrazową polską nazwę ale i dzięki muzyce oraz specyficznej warstwie lirycznej. Chociaż muzycznym podłożem do komponowania aranżacji zapewne był black metal ze swoją agresywną emocjonalnością, wrzaskliwymi wokalami i mroczną atmosferą to ostatecznie muzyka bardzo daleko odeszła od klasycznego black metalu.
Muzyka... Większość gitarowych riffów posiada struktury post-rockowe, czy post-metalowe, a nawet sludge metalowe. Skomponowane w dość awangardowy sposób z transowymi i psychodelicznymi gitarowymi melodiami, przeplatanymi czystymi pasażami gitar o klimatycznym, melancholijnym charakterze. Stricte black metalowe momenty są mniejszością. Także brzmienie samych gitar jest częściej rockowe niż metalowe. Ale nie umniejsza to potęgi muzyki. Tym bardziej jeśli perkusja potężnie młóci, a nawet chwilami blastuje. Ponadto jej polirytmiczne akcje wraz z zagrywkami gitary basowej i specyficzną melodyką gitar wprowadzają nieco jazzu do muzyki. A zatem kompozycje nie są oczywiste. Z jednej strony mamy dość proste gitarowe riffy, czasem nawet zdawałoby się, że świadomie toporne i zarazem ciężkie, a także do tego proste, minimalistyczne melodie. Zaś z drugiej strony niebanalne akordy i łamańce rytmiczne.
Nastrój... Miejscami potrafi być bardzo ostro i szaleńczo. A innym razem bardzo klimatycznie, wręcz spokojnie. Ale ze stale panującym transowym, mrocznym nastrojem jakiegoś bólu i smutku przeplatanego ze złością i agresją... Goryczą! W utworach poziom emocji często sinusoidalnie faluje. Zmienia się. Przeplata. Furia z żalem. Melancholia ze złością. Ale jak to bywa z emocjami - także - nieoczekiwanie wybuchają. Walczą ze sobą.
Wokal... W tą całą emocjonalność idealnie wpasowują się wokale. Przy histerycznych i agresywnych uniesieniach rozbrzmiewa wściekły wrzask, wręcz blackowy. Zaś kontrastujących emocji dopełnia melancholijny śpiew i melodeklamacje.
Liryka... Na pewno nie klasycznie (w blackmetalowym znaczeniu). Nie ma tutaj nic o diabłach, czarnej mszy, opluwaniu religii chrześcijańskiej. Zaraz, zaraz... Ale jest o demonach. Demonach jakie trapią ludzi będących w związku. A raczej o skomplikowanych relacjach międzyludzkich, o wzlotach i upadkach, które tak naprawdę mogą dotyczyć wiele związków. Dlatego chyba nie należy uciekać o tych tematów. Nie zamiatać ich pod dywan. A stawić im czoła, walczyć i żyć dalej. Dopóki śmierć nas nie rozłączy. Oczywiście teksty nie są podane na tacy w sposób prosty i oczywisty. Tomasz Kukliński w bardzo poetycki i symboliczny sposób zobrazował poruszane tematy.
Gorycz nie proponuje łatwej muzyki. Gorycz nie wzbudza pożądanych emocji. A raczej wzbudza negatywne emocje. Topi nas w nich. I albo nauczymy się w nich pływać, albo utoniemy.