Wintershadows to niedoceniona kapela polskiej undergroundowej doom/death metalowej sceny. Grupa powstała w 1992 roku, w Nowym Sączu. A w 1995 roku dzięki nieistniejącej już wytwórni Croon Records, wydała (dziś już) legendarne demo "Arrakis". Wówczas, materiał ten uzyskał wiele pozytywnych recenzji. Ale przede wszystkim zawładnął sercami miłośników klimatycznego doom death metalu w stylu My Dying Bride. Muzycy pokazali, że w Polsce także można grać taką muzykę: potężną, miażdżącą, monumentalną a zarazem bardzo klimatyczną, wypełnioną do granic możliwości mroczną melancholią. I co najważniejsze - z prawdziwymi skrzypcami, na których grała Ewa Fijak (obecnie Fijak-Walczyńska). Poza nią, podczas nagrywania demo, resztę kapeli tworzyli panowie: Sebastian Piech (klawiszowiec), Tomasz Tokarczyk (gitarzysta, basista), którzy do dzisiaj budują trzon zespołu oraz Wojciech Papciak (growlujący wokalista), Piotr Szeliga (gitarzysta) i Marek Głuc (perkusista, wokalista wspierający wrzaskami, melodeklamacjami i szeptami). Niestety mimo tak wspaniałego materiału los sprawił, że po jakimś czasie nadeszła zima dla zespołu, który skrył się w cieniu, by poddać się zapomnieniu. Po wielu latach demo "Arrakis" uzyskało miano wręcz legendarnego materiału. I jak to ostatnio często bywa po długim czasie, zespół (w nieco zmienionym składzie) powrócił z krainy cienia oferując światu wyśmienity album "Planes of Perception". I mam wrażenie, że to spowodowało wśród starych fanów zachwyt nad tym prawie zapomnianym klimatem muzyki Wintershadows ale przede wszystkim jednocześnie niedosyt. Nagle wszyscy zapragnęli reedycji "Arrakis" by na nowo pozwolić owładnąć się tym niesamowicie klimatycznym, pełnym cierpienia dźwiękom, zatopionym w metalowych aranżacjach.
I tak oto w trzydziestą rocznicę od wydania (na kasecie magnetofonowej) demówki "Arrakis" pojawiła się reedycja (na płycie CD) tego oczekiwanego materiału. Lecz pod nieco zmienioną nazwą "Arrakis XXV". Cały materiał poddano ponownemu masteringowi oraz nadano mu nową szatę graficzną (także ze współczesnym zdjęciem zespołu), a także dodano liryki. Ponadto w środku bookletu zamieszczono kolaż zdjęć (z ówczesnego okresu - z kasety demo oraz z fragmentami stron magazynów ówcześnie opisujących Wintershadows). Wersję wydano w limitowanej edycji, więc jestem tym szczęśliwcem, aczkolwiek cały materiał dostępny jest na profilu YouTube grupy.
Do takich materiałów - takiemu weteranowi jak ja - nie da się podejść inaczej, niż sentymentalnie. Pierwsze takty, pierwszego utworu - tajemniczej, mrocznej i melancholijnej muzyki w neoklasyczno-baśniowym stylu - przywołały wspomnienia z lat młodzieńczych i te same dreszcze emocji. Czy cierpienie i ukojenie może współistnieć równocześnie? Ten utwór tego dowiódł. Naprawdę coś pięknego. Także coś, co w ówczesnych latach było niczym intro przed tym co miało zaraz nadejść... I nadeszło... I ponownie rozpłynąłem się w tych ciężkich dźwiękach gitarowych riffów, monumentalnych zagrywek sekcji rytmicznej i monstrualnych growli oraz drapieżnych wrzasków, które idealnie koegzystowały z przepięknymi, bardzo przestrzennymi gitarowo-skrzypcowo-klawiszowymi melodiami. Kompozycje Winetrshadows stworzyły silną więź doom death metalu z muzyką baśniową i klasyczną. Całość przyniosła ze sobą wiele emocji zatopionych w mroku, gdzie agresja i melancholia współtworzyły jedność. Gdzie delikatne dźwięki skrzypiec i klawiszy pieściły agresywne riffy, aż do bólu. Bólu emocjonalnego, który zniewalał i zarazem koił. I taka to była muzyka, pełna instrumentalizacji i wokaliz bodących potężnym nośnikiem emocji.
Zespół, prócz zremasterowanych utworów ze wspomnianego dema, na zakończenie zaprezentował bonus w postaci ponownie nagranego i "odkurzonego aranżacyjnie", tytułowego "Arrakis XXV". Do nagrania utworu zaproszono gości: znaną nam skrzypaczkę Ewę Fijak-Walczyńską, gitarzystę Krzysztofa Jarmolińskiego oraz basistę Pawła Leśniaka. Utwór zdecydowanie poprawiony, jakby odświeżony. Czy Wintershadows wyszedł z cienia na dobre? Miejmy nadzieję. Tym bardziej, że obecnie zespół jawi się "w nowym, odmłodzonym składzie" i jak zapowiada na swoim profilu FB: "z nowym wyzwaniem (...) ku nowej produkcji".