The Stargazer's Assistant utworzyli ludzie związani ze znanymi grupami: David J. Smith (Guapo), Michael J. York (Coil), David J. Knight (UnicaZum). Podczas sesji nagraniowej dużo wniósł od siebie przyjaciel zespołu i producent muzyczny Antti Urusmaki. "Fire Worshipper" to czwarty album tria, oprócz tego wypuścili wcześniej w świat dwie EP. "Czciciel Ognia" pierwotnie został wydany wyłącznie na winylu przez House of Mythology, pod presją fanów powierzono Zoharum opublikowanie materiału na cd.
Muza na krążku jest bardzo zróżnicowana, czerpiąca z wielu źródeł i dla mnie trudna w odbiorze, wymagająca skupienia. Konieczny jest wysiłek aby za nią podążać. Przede wszystkim jest przepojona archaiczną duchowością spod znaku szamanizmu i starożytnych misteriów. Jest to opowieść mistyczna, ale w tym mistycyzmie ukryty jest smutek. Użyte środki wyrazu łączą ludowość, pierwotność z nowoczesnością. Muzyka jest bardzo zróżnicowana, poszczególne utwory często drastycznie różnią się od siebie zarówno pod względem charakteru wykorzystanych dźwięków jak i przekazu emocjonalnego. Album posiada głębię. Zanurzamy się w oceanie doznań. Jednocześnie struktura utworów jest skomplikowana. Przejawiające się klimaty szamańskie nie są nużące, jak to często bywa z muzyką szamańską, tylko poruszające, wciągające w trans. Mi to wszystko kojarzy się z rytuałami ognia odprawianymi przez grupę inicjowanych u brzegu morza, na odludnej plaży, w głębokiej nocy. Tajemnicze obrzędy, tańce wśród płomieni, wspólnota uczestników połączonych jedną ideą. Silne stany duchowe, dotknięcie tajemnicy.
Stylistycznie tej płycie blisko późnemu Coil, także Cyclobe. Są wpływy muzyki Orientu, muzyki ludowej, ale silny jest też element nowoczesności i eksperymentu. Czytałem określenie tej płyty jako "ezoteryczny ambient". W pełni się z tym zgadzam. Muza jest zagmatwana, wielopostaciowa, ale nie gubi wątku, łączy różnorodne elementy, elementy światła i mroku, starożytności i nowoczesności w jedną, przekonującą, nieprzekombinowaną całość. Warto poznać "Fire Worshipper". Twórcy tego krążka wykonali kawał dobrej roboty.