Aż sześć lat musieliśmy czekać na kolejny album Percival Schuttenbach - niezaprzeczalnie najbardziej znanej polskiej folk metalowej grupy. Oczywiście grupa nie próżnowała. Koncertowała i angażowała się w różne projekty. Ci co śledzili losy kapeli wiedzą, że Percival Schuttenbach był współtwórcą ścieżki dźwiękowej do gry "The Witcher 3: Wild Hunt". Także kompozycje zespołu znalazły się w trzecim sezonie serialu "The Witcher" produkcji Netflixa oraz w grze "Asterigos: Curse of the Stars". Zaś muzyka do albumu "Ćwierć wieku muzyki" choć została nagrywana w latach 2020-2025 to powstawała przez wszystkie lata istnienia zespołu, a niektóre kawałki nawet na wiele lat przed jego powstaniem. Ponadto, jak podaje sam zespół, album ten to nie tylko podsumowanie ich 25-letniej przygody splatającej historię zespołu z historią świata Wiedźmina, ale także stanowi pewnego rodzaju tło do książki Zuzanny Topolińskiej, o tym samym tytule. Książka ta jest biografią zespołu, pierwszą częścią opowieści o zespole, jego wzlotach, zakrętach i twórczej drodze.
Album ten jest najmniej metalowy. A w zasadzie nie jest w ogóle metalowy. Przez kilka początkowych utworów, w pewnym momencie zacząłem zastanawiać się czy słucham Percival Schuttenbach czy Percivala (projektu muzyków o stricte folkowej stylistyce). Nie dziwota, gdyż jak wiemy muzycy grają na tradycyjnych folkowych instrumentach (saz, bouzouki, rebec, mandolina) oraz instrumentach klasycznych (instrumenty smyczkowe - wiolonczela, kontrabas, instrumenty dęte - flety) i oczywiście na instrumentach typowych dla muzyki rockowej. Jednak elektryczne gitary były raczej uwspółcześniającym całość dodatkiem. Zaś perkusja, swoją nietuzinkową rytmiką bardzo ciekawie współgrała z tą folkowo-baśniową atmosferą. Chwilami uwydatniając jej wojowniczy lub plemienny charakter. Także elektroniczne brzmienia instrumentów i sampli midi stworzyły niejako spoiwo pomiędzy muzyką dawną a współczesną, na czele której rozbrzmiewały wokalne emanacje, w postaci kobiecych śpiewów i folkowych zaśpiewów (czasem bardzo delikatne, innym razem nieco zadziorne i wojownicze) wzbogacane o wtręty męskiego wokalu, czasem wręcz zwierzęcego growlu. A w większości polskojęzyczne liryki opowiadały przedziwne historie ze świata fantasy pomiędzy tymi progresywno-neo-folkowymi kompozycjami, które roznosiły zazwyczaj mroczno-melancholijną atmosferę z nutą złowieszczości i drapieżności, a nawet rzadko snując zupełnie inny nastrój - biesiadny i sielski. Połączenie brzmień instrumentów dawnych ze współczesnymi sprawiło, że utwory nabrały filmowego charakteru. Nie bez powodu, gdyż część z nich była utworami na tak zwane zlecenie, jako ścieżki dźwiękowe które przeniosą nas w świat fantasy, właśnie taki jaki znamy z Sagi o Wiedźminie.
"Ćwierć wieku muzyki" nie jest muzyką prostą aranżacyjnie. Nie usłyszymy tutaj łatwo wpadającej w ucho muzyczki z przytupem (no może w jednym utworze przez kilka minut). Album ten to prawdziwe muzyczne dzieło sztuki. To portal pomiędzy światem fantasy a światem realnym. Zespół wydając ten album również zaznaczył, że "Ćwierć wieku muzyki" jest zamknięciem pewnego rozdziału i początkiem następnego. A zatem co będzie dalej? Jak potoczą się losy kapeli? Być może zdradzą to w jakimś wywiadzie?
Paweł "Pavel" Grabowski / [ 10.11.2025 ]
|