Ten czwarty album Misanthropic Rage zakończył ich egzystencję. A szkoda, gdyż ich propozycja na techniczny death metal z wpływami black metalu była interesująca tym bardziej, że doprawiona mroczną psychodelią. Dlatego uważam, że warto odgrzać tego kotleta. Zwłaszcza, że rodzima podziemna wytwórnia Godz Ov War Productions wydała ten album na CD (zresztą jak i wszystkie). Przypomnijmy, Misanthropic Rage to trio pochodzące z Mińska Mazowieckiego powstało w 2015 roku, którego ostatni znany skład tworzyli wokalisto-basista W. (Dawid "Wilku" Staręga), gitarzysto-wokalista AR. (Artur "Jankes" Jankowski) i perkusista Curse (Norbert Bućko). Panowie ci również pogrywali w różnych kapelach (Catriona, Amnestia, ArthWork, Obsolence).
Pierwsze minuty albumu "Hallucinatory Phenomena" obnażyły przed nami bardzo klimatyczny i zarazem morderczy death metal z thrash metalowymi naleciałościami w utworze "The Personification of a Decaying Shell". Growle, wrzaski, ciężkie gitarowe riffy, potężne perkusyjne uderzenia koegzystują z przestrzennymi solówkami. A momenty z czystymi wokalami wprowadzają dozę awangardy. Kolejne uderzenie z "The Birth of Insanity" jest typowo death metalowe: szybsze i potężniejsze ale wciąż ukazujące klimatyczną melodię solowej gitary. I tutaj dodatkowo zaczęły ujawniać się psychodeliczne inklinacje zespołu. Dziwne gitarowe melodie i dziwacznie frazowane czyste wokale dowiodły tego. Dalej jest "Further", który bez ceregieli wprowadził psychodeliczny nastrój łącząc go z transowo-motorycznym death metalem. I ten utwór także obnażył zamiłowania aranżacyjne do black metalu - głównie poprzez demoniczne screamy i o wiele mroczniejszy klimat. Ta drapieżność, ciężkość, mrok i melancholia przypomniała mi o pierwszych dwóch albumach Tiamat. Ale Misanthropic Rage brzmi współcześnie (zwłaszcza ten zfuzowany bas to podkreśla) i jak wcześniej wspomniałem dodatkowo tchnął w swoją muzykę sporą dozę mrocznej psychodelii oraz kakofonicznych melodii. Co chociażby słychać w utworze "The Afterworld" prezentującym brutalne zagrywki, skomplikowane perkusyjne rytmy, klimatyczne melodie i właśnie kakofoniczne solówki. Tutaj ekstremalnie szybkie tempa przeplatały się również ze spokojnymi chwilami i nastrojowymi gitarowymi solami czy pasażami czystych gitar.
I skoro Misanthropic Rage pokazał, że spokojne granie też ich kręci to kolejny utwór "Void" właśnie tak się zaczął - spokojnie, klimatycznie, wręcz sennie - by ustąpić miejsca jakimś neo folkowym tematom z męskimi wokalizacjami przechodzącymi w potężne gitarowe death metalowe granie. Uzupełniając całość o wszystkie dostępne wcześniej środki, zarówno te brutalne jak i te klimatyczne. Przedostatni "I Am" wprowadził nieco kosmicznego klimatu w stylu legendarnego Nocturnus. Techniczny death metal z klawiszami w tle, ze specyficzną melodyką i syntezatorową wstawką w stylu muzyki ambient to tylko połowa utworu. Druga połowa została dociążona gitarami i kontrastującym śpiewem z klimatyczną solówką. Nie sposób wszystko opisać. Ostatni utwór "Hallucinatory Phenomena" najdłuższy, ponad dziesięciominutowy to jakby podsumowanie całości.
Muzyka łączy w sobie potęgę death metalu, drapieżność i mrok black metalu z klimatycznymi melodiami oraz psychodelicznym i kosmicznym nastrojem, który rozsiewa też mrok i coś złowieszczego, nawiedzonego. Wielka szkoda, że zespół postanowił zakończyć swoją wędrówkę. Do albumu dołączony jest booklet zawierający liryki oraz informacje o zamieszczonym materiale. A każdej liryce dedykowana jest grafika, za która odpowiedzialny jest AR.
Paweł "Pavel" Grabowski / [ 13.08.2025 ]
|