1. Zegar pewnej epoki
2. Ciężar obojętności
3. Na skrzydłach
4. Za horyzontem żagli
5. Ślepy instynkt
6. Pocałunek



Spinofonia to krakowski projekt za który odpowiada Dawid Kielar, a płyta zatytułowana "III" to oczywiście trzecie wydawnictwo wydane pod tym szyldem. Dwóch poprzednich nie znam, ale z notki dołączonej do płyty doczytałem, że poprzedni album był elektroniczny. Teraz postawiono na gitary, bas i bardziej rockowe tematy. Dawid odpowiada za skomponowanie materiału, perkusję (z dodatkami), pianino i klawisze. Do projektu zaproszono czterech gitarzystów i każdy z nich ma "swój numer" i nagrywał swoje partie na swój sposób, a całość w dodatku jest instrumentalna.

Sześć kompozycji i ciutkę ponad pół godzinki grania. Słuchając tego materiału mam sporo przyjemności i z uwagą słucham tych kompozycji. Każda z nich to osobny temat i inna opowieść. Nie mamy tekstu i możemy się opierać tylko na tytułach tych numerów. Dzięki temu sami możemy "domalować" sobie obrazy do tej muzyki. I to od nas zależy w którą stronę ta opowieść się potoczy. Czy to będzie coś pozytywnego? Czy też może wręcz przeciwnie? Weźmy taki na przykład "Na skrzydłach" - mocno liryczny, z przejmującym pianinkiem, które prowadzi nas przez cały utwór. Możemy całość odebrać jako wielką tęsknotę za kimś kogo utraciliśmy, albo wspominać jakieś przeszłe zdarzenia. Ale z drugiej strony może to być zapowiedź czegoś nieznanego, nowego i ekscytującego. Bardzo ładnie w tym numerze pracuje duet: zwiewne pianinko i dosyć ciężka gitara.

Otwierający album "Zegar pewnej epoki" to intrygująca wyprawa w nieznane. Jest mocno nostalgicznie i nie sposób tutaj zastanowić się nad tematem upływającego czasu i wszystkim (pozytywnym i negatywnym) co jest z tym związane. Ciekawa sprawa, bo przy kolejnych przesłuchaniach moje myśli odpływały w różne miejsca. Jeśli chodzi o "Ciężar obojętności" to tutaj jest najciężej. Perkusja mocno akcentuje, a gitara z bardzo ciężkim riffem nieźle jedzie "do przodu". Momentami jest heavy metalowo, no ale skoro mówimy o tytułowym "ciężarze" to wszystko się zgadza. Na przełamanie - bardzo ładne sola jako chwila wytchnienia. Mamy też bardzo folkowy "Za horyzontem żagli" i tutaj też wyobraźnia ma spore pole do popisu. Czy kogoś żegnamy? Czy może jednak dokonaliśmy jakiegoś odkrycia i dopływamy do nowego, nieznanego świata? "Ślepy instynkt" wprowadza nas w świat chaosu (co podbija dziwny przester na gitarze) i tutaj zdecydowanie mamy "gonitwę myśli". A kończący album "Pocałunek" buduje nam piękny klimat i ma w sobie sporo ukrytej namiętności. Mamy dosyć delikatny wstęp i rozwinięcie, oraz pięknie gitarowy finał.

Ta muzyka maluje nam obrazy i od początku taki był zamysł Dawida i wspomina o tym w notce. I powiem Wam, że to działa jak cholera. Doskonałym pomysłem było zaproszenie różnych gitarzystów, bo dzięki temu mamy sporo różnorodności i spojrzeń. Jeśli chodzi o całość to kompozycje są po prostu wyborne. To wszystko od początku do końca przyciąga uwagę i wciąga. Zachowano doskonały balans instrumentów i brak wokalu jest zupełnie niezauważalny. Ta muzyka sama robi świetną robotę i po prostu chwyta za serducho. Mam maga słabość do lirycznych melodii i muszę się przyznać, że utwór "Na skrzydłach" gdzieś tam we mnie trąca te struny melancholii. "Muzyka to czas, który nie może być zmarnowany. Dźwięki powinny intrygować i inspirować" - w punkt!

Zegar pewnej epoki:



Piotr "gumbyy" Legieć / [ 09.07.2025 ]




brak recenzji





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




THOMAS [ Sathyros@gmail.com ] 10-07-2025 | 09:41

Wielkie dzięki za bardzo merytoryczną recenzję i fachowe spojrzenie na naszą twórczość.
Pozdrawiamy redakcję.
Thomas - Spinofonia:)






Spinofonia
III

Spinofonia - 2025 r.




9/10



brak recenzji



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2026 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!