1. Rock Kommander (Extended Version) 2. Blood for Blood 3. And the Fallen Still Can Fly 4. Where the Dead Don't Sleep 5. I Love the Darkness (Midnight Version)
Leifa Edlinga raczej fanom metalu przedstawiać nie trzeba, co nie? Uwagę tego legendarnego muzyka zaprząta nie tylko Candlemass, ale od całkiem niedawna także i The Crypt. Projekt ten narodził się z miłości do gothic metalu oraz okultystycznych klimatów spod znaku Coven, Black Sabbath czy Blue Öyster Cult, a jego twarzą została hipnotyzująca Pepper. W maju 2024 roku formacja wypuściła debiutancki album, a pod koniec grudnia do sprzedaży trafiła EP-ka "Rock Kommander", będąca owocem kolaboracji z twórcami pewnej muzycznej gry mobilnej.
Mini-album dostępny jest zarówno w formie CD, jak i 12-calowego winyla. Ja dostałem "cyfrówkę", w której oprócz kilku fotek i okładki wysokiej jakości mogłem również znaleźć trailer teledysku do utworu tytułowego (ten już oczywiście można obejrzeć w całości). Na starcie w twarz wali nam mocny, doomowy utwór tytułowy. Napisany przez Edlinga kawałek przypomina skrzyżowanie Candlemass z Mercyful Fate: jest świetny riff, melodyjna solóweczka (pod koniec gitara ładnie przygrywa Pepper), no i kapitalny wokal wyjątkowego gościa. Za mikrofonem pojawił się sam Dee Snider, który wyszedł trochę ze swojej strefy komfortu - wyszło jednak świetnie! "Blood for Blood" mimo doom metalowego wstępu to już nieco inna para kaloszy: jest zdecydowanie bardziej melodyjnie i przebojowo. Refren wwierca się w łeb, podobnie jak rozszerzająca jego melodię solówka. To prosty, ale miły dla ucha kawałek.
Z "And the Fallen Still Can Fly" mam nieco więcej problemów, bo choć numer jest miło rozbudowany, to niektóre jego elementy wydają się nie pasować do reszty. Mimo że całość jest dość ciężka, to wisielczy klimat łamie wyjątkowo melodyjny refren. Owszem, szybko zostający w głowie, ale mocno odznaczający się na tle reszty kompozycji. Poszczególne części składowe lepiej do siebie pasują już w "Where the Dead Don't Sleep": są zarówno melodie, jak i nieco bardziej złowieszcze zagrywki. Klimat robi tutaj szczególnie Pepper, a i pasująca do całości, dość schizowa solówka robi robotę. Całą EP-kę kończy z kolei kompozycja, którą już znamy. "I Love the Darkness" to drugi kawałek z tego wydawnictwa, za którym stoi lider Candlemass i oryginalnie pojawił się on na debiucie. No ale tam mieliśmy aranż w pełni elektryczny, tutaj z kolei jest bardziej intymnie: gitara akustyczna, oszczędna praca perkusji i klawiszy (czy to solówka na thereminie?!), no i cudowne wokale - szczególnie w refrenie. Cóż za numer, cóż za wersja!
Gardzę wszelkiej maści grami mobilnymi. I choć "Rock Kommander" raczej tego stanu rzeczy nie zmieni, to muszę tej produkcji oddać, że przynajmniej przyczyniła się do powstania bardzo przyjemnego wydawnictwa. EP-ka The Crypt może nie jest idealna, ale zawiera muzę na tyle ciekawą, że z pewnością zainteresuję się bliżej tą szwedzką formacją. "Rock Kommander" jest nie tylko dla wielbicieli Candlemass czy Dee Snidera (gdyby nie tracklista to bym powiedział, że to Mats Levén!). To muza, która spodoba się wszystkim osobom lubiącym połączenie mroku z melodią.