November Might Be Fine to śląskie trio założone w 2014 roku, pasjonujące się post-rockowymi dźwiękami z epizodycznymi porywami w stronę post-metalu. W październiku 2023 panowie wydali drugi, dwupłytowy album, po poprzednim "South" z 2017. Pierwsza płyta albumu jest graficznie biała i nosi podtytuł "I", zaś druga (czarna) - "II". Za oprawę muzyczną tej kapeli odpowiedzialni są gitarzysta Bartosz Walter, który czasami emanuje swoimi wokalami i elektronicznymi dźwiękami, a także basista Iwo Nowak oraz perkusista Mateusz Nowak. I nie bez powodu wspomniałem tak kuriozalnie o warstwie wokalnej, gdyż w większości jej tam nie ma (całkowicie na białym krążku, a na czarnym pojawia się epizodycznie). Jednak w tego rodzaju muzyce nie dziwi mnie to. Ale by te kompozycje stały się strawne, to muzycy muszą nadrobić tę pustkę wokalną.
I nadrabiają - bardzo nastrojowymi gitarowymi dźwiękami, które powstają dzięki różnym i nieustannym gitarowym pasażom i solówkom. Może i w swoich strukturach są to proste melodie ale jakże mocno urzekające. Muzyka jest bardzo introwertyczna i płynąca z głębi serc muzyków. Każda, nawet najdrobniejsza nuta jest nacechowana jakimś ładunkiem emocjonalnym. Słuchając tej muzyki najczęściej poczujemy spokojne i delikatne emocje, a czasem eksplorujące strefy charakterystyczne dla anhedonii czy abulii. Po prostu słuchamy i tkwimy w jakimś transowym marazmie. Jakbyśmy byli za szybą, obojętni na wszystko co poza nią.
Jednak muzyka zawarta na "All" swoją rozpiętością sięga poza ramy post-rocka. Zwłaszcza na czarnym krążku, gdy rośnie napięcie, a gitary bardziej dobitniej brzmią - dołączą się cięższe brzmienia i mocniejsze uderzenia perkusji oraz bardziej zagęszczone jej przejścia, wówczas nasze emocje też wzrosną. Jakbyśmy wybudzali się z tego apatyczno-abulicznego stanu i mieli ochotę coś zrobić, może biec, a na pewno krzyczeć. Razem z wokalistą, który swoim często core'owym (a nawet miejscami blackowym) wrzaskiem rozbudza swoje i nasze emocje. Natomiast śpiewane frazy ponownie pogłębiają depresyjne emocje.
Zdecydowanie czarna płyta oferuje nam więcej. Także tę melancholię z pierwszej płyty, która tutaj przeradza się w złość i dalej we wściekłość. "All" jest kolejnym przykładem scalania przeciwstawnych emocji, bo czy można połączyć obojętność i spokój z lękiem, złością oraz agresją?
Post-rock/metal ma właśnie to do siebie, że raczej stawia na emocje i nastrój niż na wirtuozerskie porywy. Chociaż sekcja rytmiczna bardzo często jest ambitna, co słychać także w November Might Be Fine. A te bardziej nastrojowe kompozycje, zwłaszcza ich melodyka i klimat, przypomniały mi też o polskiej niedocenionej, ale jakże wspaniałej kapeli - Distant Dream, też nieco o God Is An Astronaut.
Paweł "Pavel" Grabowski / [ 12.03.2024 ]
|