1. Denne forblaaste Ruin av en Bro
2. Utarmede Gruver
3. Gid sprakk Vi
4. Et Uhyre av en Kniv



Norweska "mgła", której obecnie jedynym kreatorem jest multiinstrumentalista Ørjan "Hoest" Stedjeberg wkrótce po raz ósmy spowije przestrzeń muzyczną zarezerwowaną dla swoich fanów. Aż sześć lat Hoest kazał im czekać od wydania poprzedniego albumu "Kong vinter", więc zapewne można go określić jako - długo oczekiwany. Najnowszy pełnometrażowy studyjny album "Et Hav av Avstand" ukaże się 1 września dzięki Dark Essence Records i zawiera tylko cztery utwory. Ale trwające 42 minuty, więc ich długość zdecydowanie wysuwa się ponad black metalowe standardy. I jak określają album media promujące, czyli Karisma & Dark Essence Records - muzyka zawiera jedne z najlepszych utworów tego jednoosobowego projektu.

Słuchając ten album ma się wrażenie, że muzyka spowita jest duchem oldschoolowości. Wyraźnie wyczuwa się tą specyficzną surowość brzmienia. Kompozycje są ostre, jednak nie w sensie samej szybkości, a gitarowo-wokalnych dźwięków. W pierwszych dwóch utworach zdecydowanie przeważa średnie tempo. Ponadto w wielu miejscach całego albumu wyczuwa się jakąś melancholię nacechowaną agresją, co jest podkreślane przez melodykę gitar lub charyzmatyczny wokal (oczywiście w black metalowym wymiarze). Tutaj black metalowe riffy koegzystują z różnymi gitarowymi solówkami i akcentami, czasem o dziwacznej melodyce, jak chociażby w pierwszym utworze "Denne forblaaste Ruin av en Bro", co nasunęło mi skojarzenia z legendarnym Hellhammer czy początkami Celtic Frost.

Oczywiście muzyka zawarta na "Et Hav av Avstand" oferuje bardziej zróżnicowaną rytmikę. Od klimatycznych zwolnień po bardziej energiczne momenty - typowe black metalowe przyspieszenia, pełne gitarowo-wokalnej agresji i wściekłości, co jest bardziej odczuwalne w drugiej połowie albumu, począwszy od utworu "Gid sprakk vi". Jednak perkusyjne blasty są tutaj mniejszością, które między innymi usłyszymy w "Et uhyre av en Kniv". A ostatnie minuty tego długiego utworu ukażą zupełnie odmienne oblicze Taake - nadal złowieszcze, ale i zarazem psychodeliczne, a może nawet jakby transowe.

Taake w swojej muzyce interesująco łączy skrajne emocje: złość, histerię i agresję z poczuciem żalu czy smutku. Jednak nie jest to wyrażone w aż tak dobitny sposób, jak ukazują to kapele grające depressive suicidal black metal. Tutaj melancholijne emocje są bardziej zagłuszane przez emocje silniejsze - złość i agresję. Podobny sposób wyrażania emocji możemy usłyszeć na starszych albumach Burzum. Ponadto na wyrażanie emocji wpływa również barwa wokalu Stedjeberga, która poza typowym black metalowym wrzaskiem epizodycznie ujawnia się w postaci histerycznych krzyków (w wysokich tonacjach) lub melodeklamacji.

Album "Et Hav av Avstand" łączy w sobie oldscholowe black metalowe patenty z progresywnym podejściem do aranżowania, gdzie nierzadko instrumentalne frazy rozwijają się podczas trwania utworu. Utwory są długie, zawierające wiele wątków muzycznych, czasem skrajnych rytmicznie. Niektóre tematy brzmią dość epicko, podniośle. Inne łączą w sobie surowość z melodią. Jednak całość jest mroczna i złowieszcza i mimo tej różnorodności album brzmi spójnie. Ale czy ta muzyka zawiera jedne z najlepszych utworów Taake, o czym wcześniej wspominałem za Karisma & Dark Essence Records? To mogą ocenić zagorzali fani Taake.

Paweł "Pavel" Grabowski / [ 14.08.2023 ]




brak recenzji





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =








Taake
Et Hav av Avstand

Dark Essence Records - 2023 r.




7/10



brak recenzji



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!