01. Blood of Knives
02. I Got the Right
03. We Will Kill
04. Kingdom Arise
05. Hailstorm
06. Great Gods Glorious
07. By Blood Sworn
08. This is Vengeance
09. We Are the Night
10. Maiden of Shadows
11. Born of Fire
12. Denied by the Cross



Mam na imię Michał i jestem manowaroholikiem od 21 lat... Nie manowaruje aktywnie od ponad 10 lat... Kiedy jeszcze to robiłem, krzywdziłem wszystkich wokół na zmianę nosząc t-shirty z wojownikiem bez twarzy, przekonując innych, że mają nosić tylko jeansy i skóry oraz zrywając kontakt z każdym pozerem, który nie był "into metal"...

Żartuję.

Chociaż nie do końca.

Każdy z nas ma tzw. "zespół wejścia". Grupę, która odkrywa przed nim dany gatunek i w jakiś sposób wpuszcza w jego progi. Później, już po latach, do danego bandu wracamy raczej z sentymentu niźli rzeczywistego doceniania ich twórczości. Szczególnie, gdy załoga się starzeje, my odkrywamy coraz więcej wartościowej muzy i nagle okazuje się, że bohaterowie z młodości zwyczajnie zdziadzieli i są już parodią samych siebie... Piszę to, myśląc o - a jakże - DeMaio i spółce, którzy zajmują szczególne miejsce w moim serduszku, a których obecnych dokonań - muzycznych i poza muzycznych - nie jestem w stanie dziś słuchać/oglądać/czytać bez poczucia ogromnej żenady. Panom już dawno odjechał peron i są wciąż przekonani o własnej wielkości, jednocześnie serwując swoim fanom niestrawne gówno.

Skąd ten przydługi wstęp? Ponieważ w zalewie tego epickiego gówna, na scenę wchodzi on - cały na biało. Niegdyś twórca potęgi zespołu. Ross "The Boss" Friedman, który nie tak dawno wypuścił nowy album składankowy "Legacy of Blood, Fire and Steel". Już sam tytuł płyty sugeruje, że gitarzysta nie zamierza zmieniać stylistyki i będziemy mieli raczej do czynienia z konwencją znaną z jego macierzystej kapeli. Potwierdza to szybki rzut oka na tytuły utworów i teksty - są obowiązkowe: sword, blood, fire itd. Podobnie muzyka - od otwierającego wydawnictwo "Blood of Knives" mamy wrażenie, jakbyśmy słuchali Manowar, który został zahibernowany tak jakoś około 1987 r. i wybudzony dziś, nagrał współcześnie brzmiący, a jednak osadzony w ich - nazwijmy to "uniwersum" - materiał. Mamy więc do czynienia z klasycznym heavy metalem, brzmiącym dość amerykańsko, czerpiącymi garściami ze sprawdzonych patentów zarówno w grze instrumentów jak i sposobie śpiewania. I w sumie... sam nie wiem co o tym myśleć. Mam momenty, że album jest dla mnie ciekawą rozrywką (chociaż umówmy się - rozrywką typu "obejrzę Kapitana Bombę" a nie "pokontempluję malarstwo van Gogha"), mam momenty, że wydaje mi się być jednym wielkim cytatem.

Weźmy drugi na płycie "I got the Right". Przecież początek tego utworu to - jako żywo - niemal cytat z "Hail and Kill". Dla niepoznaki przechodzący w dalszej części w coś bliższego "Gloves of Metal". Mam nawet w głowie taki obrazek, że Ross wyciągnął z szuflady różne alternatywne wersje utworów ze starych manowarowych sesji, nieco je odkurzył i... tak oto powstała ta płyta. Początek "Kingdom Arise" kojarzy mi się m.in. z "Kill with Power" - brakuje tylko zagrywki na basie, a z kolei "Blood by Sworn" to w głównym riffie znowu powrót do "Gloves of Metal". Takich cytatów, nawiązań i inspiracji znajdziemy tutaj całą masę ale... mimo wszystko ten album się broni. Nie jest to dzieło odkrywcze, wybitne i zmieniające świat heavy metalu ale jest to album solidny. Po prostu dobrze brzmiący kawałek muzyki, która co prawda była już zagrana setki razy gdzieś indziej ale mimo wszystko przynosi jakąś tam radość z obcowania z nią. Wszak "lubimy takie piosenki, które już kiedyś słyszeliśmy" prawda?

Ach i na koniec. Chciałbym, żeby Manowar nagrywał dziś takie płyty. Wówczas moglibyśmy narzekać, że od 40 lat grają to samo, niemniej nie trzeba by było się wstydzić obcowania z taką muzą. Wszak AC/DC czy Motörhead - u nich też wszystko już było, a jednak grupy potrafią (potrafiły) wciąż utrzymać uwagę słuchaczy na kolejnych albumach. Mięśniaki z Nowego Yorku wolą jednak jeździć po festiwalach, na których sceny są za małe na ich ego oraz nagrywać kolejne plastikowo brzmiące hymny, które nie obchodzą już chyba nikogo.

By Blood Sworn:



Michał Szczypek / [ 14.07.2023 ]




brak recenzji





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




Paolo [ paolo1919@wp.pl ] 14-07-2023 | 17:09

Zgadzam się z każdym słowem autora recenzji.






Ross the Boss
Legacy of Blood, Fire & Steel

AFM Records - 2023 r.




6/10



brak recenzji



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!