01. As the World Burns
02. Black Widow Angel
03. Book of Shadows
04. Crying Wolf
05. Damned by You
06. No Shame at All
07. Nowhere to Fly
08. Passion Killer
09. Run like the Devil
10. This Is Your Damnation
11. Thorns



Tony Martin - czy tego wokalistę trzeba komukolwiek przedstawiać? Nie sądzę, no ale z dziennikarskiego obowiązku zaznaczmy, iż jego głos można usłyszeć między innymi na płytach Black Sabbath (od "The Eternal Idol" do "Forbidden"). Do tego niezliczone projekty, czy gościnne występy. Tony nagrywa również sporadycznie albumy pod swoim imieniem i nazwiskiem. "Thorns" to trzecie takie wydawnictwo, bo wcześniej mieliśmy "Scream" z 2005 i "Back Where I Belong" z 1992 roku. Przyznaje się od razu, że tych wcześniejszych płyt nie znam zupełnie. A cóż przynosi nam najnowsze działo tego wokalisty?

"Thorns" to kawał świetnej muzy, która niejednokrotnie zaskoczy słuchacza. Na początku jest bardzo klasycznie i dosyć sabbathowo (od tych porównań nie uciekniemy, więc miejmy to już za sobą), bo "As the World Burns" oparty jest na pędzących gitarach i przyjemnej motoryce. Trochę Black Sabbath, troszkę Candlemass - czyli klasycznie na całego. Bardzo przyjemne otwarcie tego albumu. Kolejny numer ("Black Widow Angel") ciutkę zwalnia i wprowadza bardziej "gęsty" klimat. Po drodze małe szaleństwo na basie (tu znany z HammerFall Magnus Rosén) i lecimy dalej. "Book of Shadows" jest bardziej liryczny, spokojny i stawiający na opowieść. Pojawiają się smyczki i chór w tle. No i Tony na pierwszym planie. I tutaj muszę przyznać, iż Martin po prostu czaruje swoim głosem. Nie tylko w tej kompozycji, tylko na całym albumie. Kapitalnie to wszystko jest zaśpiewane, a same linie wokalne dopracowane są w każdym detalu. KLASA!

"Crying Wolf" to dla odmiany akustyczny numer, w którym oczywiście wokalista jest na pierwszej linii i to on prowadzi tą opowieść. Bez obaw - nudy nie ma. Spokojne tempo utrzymuje też "Damned by You", ale ciężar w nim jest już większy. Pojawiają się delikatne orkiestracje i klawisze w tle. Ale po raz kolejny muszę pochwalić jak to wszystko ładnie jest zespolone. Po tych ciut spokojniejszych momentach wchodzimy na ciut mocniejsze momenty, bo "No Shame at All" nawiązuje do dwóch pierwszych kompozycji tego wydawnictwa. Nośny riff z lekkim groove i oczywiście Król Tony, który nie żałuje wysokich rejestrów. Numer przelatuje momentalnie i słuchamy "Nowhere to Fly", w którym wokalista "popisuje" się swoimi możliwościami. Przyznaję, robi to na mnie spore wrażenie. Po prostu kawał kapitalnego głosu.

Kolejna kompozycja to "Passion Killer", która jest dobra, ale do końca mnie nie przekonuje. Za dużo tych perkusyjnych "strzałów" wysuniętych do przodu, a wokale też jakoś tak dziwnie zaplanowane. No akurat ten numer odrobinkę mi się dłuży. Na szczęście po nim wchodzi "Run Like the Devil" i wszystko wraca do normy. Tony śpiewa "luźniej", perka wróciła na swoje miejsce, a jeszcze dokładamy bardzo przyjemne riffy. Super ten numer płynie.

A teraz czas na najbardziej niespodziewany numer na tym wydawnictwie. Panie i Panowie przygotujcie się na "This Is Your Damnation" - akustyczna bluesowa (tak, bluesowa!) gitara i Tony, który hmm.. melorecytuje do rytmu nabijanego przez perkusję. Przyznaję mocno osobliwe to jest i trochę zaskakujące. Chyba jednak bardziej bym widział tego typu numer na stronie B singla. Na szczęście nie trwa on długo i po chwili możemy się rozkoszować kompozycją "Thorns". Tutaj nie będę się rozpisywał, ale nieprzypadkowo ta kompozycja jest tytułem całości. Kapitalny numer i tego się trzymajmy. Piękna opowieść na zakończenie tej muzycznej uczty.

Jeśli lubicie Black Sabbath z Tonym Martinem to bez zastanowienia sięgnijcie po "Thorns". To bardzo dobry album, garściami czerpiący z klasyki heavy metalu. Wokalnie Martin to klasa sama w sobie. Instrumentalnie też nie będzie marudzenia, bo ekipa zrobiła dobrą robotę. Słychać, że materiał został nagrany bez jakiejkolwiek spiny i na sporym luzie. Co nie dziwi, bo przecież Tony Martin nikomu i niczego nie musi udowadniać, prawda?

As The World Burns:



Piotr "gumbyy" Legieć / [ 09.04.2023 ]




brak recenzji





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =








Tony Martin
Thorns

Battlegod Productions - 2022 r.




9/10



brak recenzji



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!