01. Sehnsucht
02. Erwachen
03. Katharsis
04. Heimat
05. Born To Be Epic
06. Zum Horizont
07. Rise Again
08. Prey
09. Helden
10. Koyaaniskatsi
11. Eternal Destination



Equilibrium ma już na koncie kilka wydawnictw, ale premiera najnowszego albumu "Armageddon" była poprzedzona sporą akcją promocyjną i widocznym entuzjazmem ze strony zespołu (ach, te social media!). Na swoim profilu określają swój gatunek jako "epic metal". Pokuszę się o kilka bardziej użytecznych etykietek i nazwę ich symfonicznym metalem z wyraźną komponentą folkową, deathową i może trochę power metalu w tym odnajdę. Takie połączenie gatunków daje wysokoenergetyczny rezultat.

Pierwszy utwór "Sehnsucht" to niemal trzy minutowe intro z tekstem mówionym (tak mów do mnie ładnie po niemiecku!) i szerokim symfonicznym otwarciem. Kolejny kawałek "Erwachen" rozpoczyna się wzniośle energicznie, z chwytliwą melodią. Mówimy oczywiście o melodiach granych przez instrumenty - gitary, klawisze i dodatkowe instrumenty ludowe, bo wokal, przynajmniej w zwrotkach, jest wyjątkowo niemelodyjnym growlem, w refrenie komponuje się już bardziej. W "Katharsis" do podstawowego instrumentarium dodane są elementy ludowe i symfoniczne, blisko początku utworu jest obszerna partia instrumetalna, gdzie działają najpierw fletnie, potem klawisze, solo gitarowe poprzedza fragment na akustycznych strunowych instrumentach dawnych. Jest to złożona kompozycja niewpisująca się w typowy schemat kompozycyjny (zwrotka, refren, solo, przejście), zawiera bowiem o wiele więcej elementów. "Heimat" jest wesołą, że tak się wyrażę, piosenką, na ile growl pozwala, z solówką na klawiszach i fletniach. Następnie dochodzimy do "Born To Be Epic" jednego z kawałków promujących płytę i pierwszego w tej stawce tekstu po angielsku (nie, żeby była jakaś słyszalna różnica, gdybym wam nie powiedziała). Nie pomyliłam się, komponenta power metalową jest znacznie mocniejsza na tej płycie niż na poprzednich. Jest to kawałek, który ma dotrzeć do szerszego grona odbiorców, żeby było co na koncertach pośpiewać, ma bardziej typową strukturę, ale poprzerywaną śmiesznymi piszczałkami. Zaczynają mi się pojawiać w głowie pomysły, a jakby te folkowe melodyjki na tle mocnego uderzenia jakoś zremiksować i puścić na imprezie w zupełnie innym klimacie? Jest materiał.

W dalszej części płyty nieregularnie przeplatają się utwory po angielsku i niemiecku, więc warto się na chwilę pochylić nad warstwą tekstową. Mamy do czynienia z dość luźno powiązanym concept albumem, nie ma tu fabuły, ale tematyka utworów daje się uporządkować w spójne przesłanie. Słowo "ziemia" i jego synonimy są odmieniane przez wszystkie przypadki (jak wiecie, w niemieckim są cztery) i powtarzają się pewne kluczowe koncepty: tytułowy "armagedon" to wojny i zniszczenie będące dziełem człowieka, a przeciwstawione mu są przynoszące nadzieję pojęcia takie jak wolność i odnowa. Kolejny kawałek "Zum Horizon" opowiada o wyruszeniu w podróż, zaczyna się dzikim ludowym tańcem rodem z wesela u hobbitów, pozostałe fragmenty instrumentalne i refreny są również pełne skocznych melodii. Kolejne kawałki nie wytracają energii i nie zmieniają konwencji. Pod koniec płyty in plus wyróżnia się "Helden" z bardzo wpadającym w ucho refrenem, surowymi riffami i elektroniczną wstawką, in minus "Koyaaniskatsi" - instrumentalne zwolnienie z partią mówioną.

Płytę zamyka nieco dłuższy i cięższy utwór "Eternal Destination" z wyraźnym elementem symfonicznym i partią mówioną (tym razem przez dziecko). Ciekawym, choć coraz częściej stosowanym przez zespoły zabiegiem jest umieszczenie na płycie wersji instrumentalnych wszystkich nagrań. Ma to wiele zalet, podwaja liczbę ścieżek, rozciąga album w czasie, klient się cieszy, że tyle bonusów dostał. Może wasza mama nie lubi growlu, może macie ochotę na folk metalowe karaoke albo chcecie nagrać swoją wersję z czystym wokalem albo tradycyjnym białym głosem? Te ścieżki są do waszej dyspozycji i tylko wy możecie zadecydować, w jakiej roli się tu pojawiły.

Jako całość płyta jest dobrze zrobiona, ładnie napisana ze znośną proporcją tekstów niemieckich i angielskich (niemieckie mają oczywiście lepsze rymy), zmiksowana tak, że słychać pracę wszystkich instrumentów, zespół się rozwija i wyrabia swój styl, chociaż po przesłuchaniu całości stwierdzam, że jest to ewidentny zjazd od strony death metalu obecnego na starszych płytach w kierunku power metalu z growlem, co ma oczywiście swoje dobre i złe strony, ja osobiście lubię terytoria z pogranicza gatunków, więc polecam.

Born To Be Epic:



Lucy / [ 03.09.2016 ]




brak recenzji





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =








Equilibrium
Armageddon

Nuclear Blast Records - 2016 r.




8,5/10



brak recenzji



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!