I Was Born Twice to formacja, która powstała na zgliszczach zespołów MirrordeaD i Borderline Personality Disorder. Kapele dosyć znane, więc o żółtodziobach nie ma mowy. "Tickets To Limbo" to pierwsza EP'ka, na którą trafiło sześć kompozycji. To tyle tytułem wstępu i przechodzimy do muzyki. A tutaj się dzieje się...
Zaczynamy nietypowo, bo początek utworu "Freak" przywodzi na myśl jakiś hicior czarnoskórego gangsta rapera... serio. Chłopaki solidnie dali do pieca z tym początkiem... hehe. No a później jest jeszcze lepiej. Od początku atakują nas brutalne riffy, które najwyraźniej mają pogruchotać kości słuchaczowi. Do tego skrzekliwe, nisko wydzierane wokale i mnóstwo elektroniczno-industrialnych dodatków. Muzycy I Was Born Twice najwyraźniej niczym się nie przejmują i przysłowiowo "jadą po bandzie".
Jest to sprawnie zagrany muzyczny misz-masz: hardcore z death metalowymi patentami i elementami dj-entu. Jest ciężko, nisko, energetycznie i dosyć brutalnie. Jednak nie brakuje też momentów bardziej "przyjemnych". Pojawiają się melodyjne gitary ("Scream My Name Louder"), czy nawet (hehe) całkiem zgrabna solówka. Co ciekawe całość jest podana w dosyć przyswajalnej formie i nie mam problemu ze słuchaniem tej muzy, a przecież to jest zupełnie nie moja bajka...
Te sześć utworów to ledwo 17 minut muzyki, a po przesłuchaniu owej EP'ki mam wrażenie, że przesłuchałem "duży" album, jest tak intensywnie i energetycznie. Myślę, że osoby słuchające zespołów takich jak Limp Bizkit, czy Slipknot na pewno znajdą w tym graniu sporo nutek, które im podpasują.