01. Velvet Darkness They Fear
02. Fair And 'Guilding Copesmate Death
03. Bring Forth ye Shadow
04. Seraphic Deviltry
05. And When He Falleth
06. Der Tanz der Schatten
07. Black as The Devil Painteth
08. On Whom The Moon Doth Shine
09. The Masquerader And Phoenix



Druga płyta Theatre Of Tragedy - i prawdopodobnie najlepsza w ich dorobku, choć tak pierwsza, jak i trzecia też mają swoich zwolenników - uważana jest już za klasykę gatunku. Słusznie. Po pierwsze - w dużym stopniu przyczyniła się do kształtowania konwencji i stała wzorem dla wielu późniejszych nagrań różnych grup, po drugie - zawiera mnóstwo pięknej muzyki.

Tak jak i na wcześniejszym o rok albumie debiutanckim, zatytułowanym po prostu "Theatre Of Tragedy" mamy mieszankę ciężkich riffów, klimatycznych klawiszowych melodii i wokali określanych czasem jako "Piękna i Bestia" - schemat "ryczący pan i ładnie śpiewająca pani", dziś już mocno oklepany, wtedy był jeszcze czymś zupełnie świeżym. Mimo braku radykalnych zmian stylistycznych, "Velvet Darkness..." okazał się jednak wielkim krokiem naprzód. Z podobnego zestawu elementów stworzono całość dojrzalszą i oryginalniejszą, trochę spokojniejszą, ale wciąż z pazurem. Muzyka płynie powoli i dostojnie, na tle ciężkich gitar niespiesznie rozwijają się piękne, inspirowane muzyką dawną melodie. Warstwa wokalna jest bardziej urozmaicona niż wcześniej, w partiach Raymonda obok growlingów pojawiają się mroczne melodeklamacje, Liv Kristine - bardzo jeszcze młodziutka - wydaje się też czuć znacznie pewniej. Nadmierna nieco słodycz i delikatność jej głosu świetnie równoważy się z ciężką muzyką - daje to ciekawy efekt, czego nie można powiedzieć o jej późniejszych dokonaniach, zbyt lepkich od lukru... ale wróćmy do tematu.

"Velvet Darkness They Fear" to płyta bez słabych punktów. Od delikatnych dźwięków utworu tytułowego, spełniającego rolę introdukcji, tak przez majestatyczne utwory typu "Fair And 'Guiling Copesmate Death", jak i bardziej przebojowe w rodzaju "Der Tanz Der Schatten", przez sample dialogów ze starych filmów, aż do samego końca, nie można oderwać się od słuchania, album wciąga i czaruje.

Szkoda, że później zespołowi udało się nagrać tylko jedną płytę o porównywalnej sile - "Aegis", album, który w opiniach fanów i krytyków często walczy o miano największego osiągnięcia zespołu z "Velvet Darkness...". Potem niestety przyszły średnio udane flirty z elektroniką na płytach "Musique" i "Assembly", niedawno jeszcze mniej udana próba powrotu do korzeni ("Storm"). Czy Theatre Of Tragedy nagra jeszcze kiedyś coś naprawdę porywającego? Coraz trudniej udzielać optymistycznej odpowiedzi na to pytanie... Na szczęście mamy trzy pierwsze płyty.

Jeżeli jakimś cudem nie znacie tego albumu - zapomnijcie o wszystkich przeciętnych klonach Theatre Of Tragedy, o wszystkim tym, co sprawiło, że wiele osób krzywi się słysząc o muzyce tego typu i sięgnijcie po "Velvet Darkness...". Jeżeli płytę znacie - też ją sobie odświeżcie. Teraz, późną jesienią, jest właśnie dobry moment na to, żeby przypomnieć sobie, jak duży potencjał zdawało się mieć klimatyczne granie.

Hanna Zając / [ 07.11.2008 ]




brak recenzji





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




Atreju [ atreju@o2.pl ] 09-11-2008 | 08:20

Jak nie znoszę gotyku, tak ta płyta jest po prostu wspaniała! Klasyk!






Theatre Of Tragedy
Velvet Darkness They Fear

Massacre Records - 1996 r.




Klasyka



brak recenzji



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2023 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!