Jakieś 15 lat temu wracałem autem z Niemiec. Jak wiadomo, tamtejsze autostrady są równe i proste, więc o zaśnięcie nad kierownicą nie jest trudno. Żeby się przed tym zabezpieczyć zabrałem ze sobą do samochodu krążek grupy Municipal Waste. Była to wtedy jeszcze młoda amerykańska kapela thrashowa, z trzema albumami na koncie. Płyta spełniła swoje zadanie i spodobała mi się. Myślę, że nie tylko mi, bo zespół wciąż istnieje, wydaje kolejne płyty, jeździ w trasy i gra na dużych festiwalach. Co się u nich zmieniło przez te 15 lat od naszego pierwszego spotkania?
Okazuje się, że niewiele. W 2015 roku pojawił się co prawda nowy gitarzysta Nick Poulos, ale nie miało to wielkiego wpływu na styl zespołu. Na swojej siódmej płycie Municipal Waste wciąż serwuje szybkie krótkie kawałki i soczyste thrashowe riffy. Do słuchania jest aż 14 utworów, ale ponieważ większość z nich nie przekracza czasu 3 minut, to cały album zamyka się w 35 minutach. Nic nowego w amerykańskim crossover thrashu. Brzmienie płyty nie jest może idealne, ale wystarczająco dobre, żeby poczuć pozytywną energię płynącą z głośników. Wokalista nadal wyrzuca z siebie liryki z energią nastolatka, a refreny wykrzykiwane są chóralnie w starym dobrym stylu. Tu i ówdzie znajdzie się też kilka nośnych "breakdownów", które pewnie świetnie się sprawdzą na koncertach. Jeśli miałbym wyróżnić jakieś utwory, to postawiłbym na tytułowy "Electrified Brain", a także "High Speed Steel" (może dlatego, że najszybszy?), ale tak naprawdę to wszystkie prezentują wyrównany poziom. Z ciekawostek można podać, że w utworze "The Bite" gościnnie pojawia się wokalista Blaine Cook z zespołu The Accüsed, a w "Putting on Errors" można usłyszeć charczenie Marka Greenwaya z Napalm Death.
Myślę, że fani zespołu powinni być zadowoleni z kolejnego wydawnictwa Odpadów Komunalnych. Jednak jeśli ktoś oczekuje jakichś zmian lub choćby lekkich zaskoczeń - to nie jest ten adres. Amerykanie niezmiennie trzymają się formuły wypracowanej kilkanaście lat temu i nie zanosi się tutaj na zmiany.