W 2021 roku do sprzedaży trafił album "Hermitage" Portugalczyków z Moonspell, a więc pierwszy krążek tej kultowej kapeli nagrany w nowym składzie - z Hugo Ribeiro za zestawem perkusyjnym. Zespół postanowił promować płytę dość ciekawym wydawnictwem: we współpracy z niemieckim Legacy Magazine wypuszczono EP "Before the Lights Go Out". Wychodzi na to, że efekty strategii marketingowej były zadowalające, bowiem również i najnowszy album, "Far from God", doczekał się towarzyszącego mu, mniejszego wydawnictwa dołączanego do tego metalowego czasopisma. Co na nim znajdziemy?
"Far from God and Other Spells" przybrał formę koperty, z której po prostu wyciągamy płytkę CD. Front to powiększony fragment pracy Elirana Kantora zdobiącej pełny album, z tyłu znajdziemy tracklistę z najważniejszymi informacjami - i tyle. Minimum z minimum. Ciekawiej jest na samym nośniku, na który znalazły się zarówno kawałki w wersjach studyjnych, jak i na żywo. Zaczynamy oczywiście od utworu tytułowego, którym promuje się nowy studyjny materiał - i to jeszcze w jego rozszerzonej wersji. "Far from God" to prosty, klasyczny kawałek spod znaku gothic rocka/metalu, zaczynający się takim nieco mrocznym, delikatnie kiczowatym wstępem. Kapitalnie prowadzi go Aires Pereira na basie, w tle miło pływają sobie klawisze Pedro, solóweczka bez szaleństw, ale pasuje - to ładna, nieskomplikowana, selektywnie brzmiąca piosenka. Jej druga wersja przypomina o tym, że nowe wydawnictwo pojawiło się także w formie dwupłytowego mediabooka - z demówkami wszystkich kawałków. W zwrotkach bardziej rzężą gitary (wyraźnie słychać, że jeszcze Jaime Gómez Arellano nie przystemplował całości), a i zdecydowanie więcej tutaj klawiszy Paixão. To działa jednak na niekorzyść samego utworu - dźwięków jest tutaj miejscami za dużo i robi się niepotrzebny hałas. W finalnej wersji cofnięto je bardziej w tle i przefiltrowano, co nadało całości nieco onirycznego klimatu.
Kolejny numer w trackliście to coś, co przyjąłem z pewnym uśmiechem. Musicie bowiem wiedzieć, że pełny album Moonspell miałem jeszcze na długo przed jego oficjalną premierą (a więc także i przed wypuszczeniem omawianej EP). I choć zapowiedzi przez wszystkie przypadki odmieniały tytuł "Irreligious", to mi ten materiał przypomniał o albumie z 2001 roku. I oto na EP ląduje cover, który znalazł się na "Darkness and Hope (Enhanced Edition)", a więc "Love Will Tear Us Apart". Nie dość, że najrzadszy kawałek z tamtych lat, to jeszcze znakomicie pasujący pod względem klimatu. Nie wywraca do góry nogami klasyka Joy Division, ale jednocześnie nieco bawi się materiałem źródłowym zmieniając tempo, czy też czekając z niezwykle charakterystyczną partią basu do drugiej zwrotki. Miły dodatek. Podobnie zresztą jak trzy utwory w wersjach na żywo. Mamy "The Last of Us" z Portugalii (19.07.2023), "Herr Spiegelmann" z Holandii (16.10.2022) i "Mephisto" z Czech (09.10.2022). Ich jakość jest całkiem niezła, choć oczywiście słychać, że to jednak nie oficjalna koncertówka, bo baryton Fernando potrafi miejscami pływać pod instrumentami. Źle jednak nie jest: muzycy dają radę, publiczność fajnie się bawi - tutaj specjalnie narzekać nie można. A już zwłaszcza na numer z "Extinct" - nóżka miło przy nim tupie, zachęcając do powrotu do pełnego krążka.
"Far from God and Other Spells" to całkiem przyjemne wydawnictwo, choć oczywiście przeznaczone tylko i wyłącznie dla najwierniejszych fanów Moonspell. Jego zawartość może cieszyć, ponieważ mamy dwa kawałki z bardziej ekskluzywnych wydań poszczególnych albumów, a do tego trzy numery w wersjach na żywo, których nie znajdziemy nigdzie indziej. Nieźle, dlatego tym bardziej szkoda, że całość przybrała formę takiej bieda-koperty. Metal Hammer potrafi bowiem podobne płytki umieścić w jewelcase, a Rock Hard w (cienkim bo cienkim, ale jednak) digi.
Tomasz Michalski / [ 25.07.2026 ]
|