1. Imperium
2. Genomorphis
3. Protocol Zero
4. Chaos Division
5. Over Space and Time
6. Voidblast
7. Path of Gemini
8. Obsidian Son




Jak długo można czekać na wydanie pierwszego albumu? Trzy lata? Pięć? Chyba nie dziesięć? Po takim czasie każdy by się poddał. Ale nie Sulfator. Ci chłopcy czekali dwanaście długich lat. Czy było warto? Zdecydowanie tak.

Sulfator pochodzi z Francji i uprawia techniczny thrash metal. Zespół powstał w 2013 roku i przez kilka lat aktywnie działał na francuskiej scenie metalowej. Niestety z powodu życiowych decyzji muzyków i idącego za tym zawieszenia działalności, grupa nie zostawiła po tym okresie żadnego znaczącego dorobku. Na szczęście w 2020 roku Sulfator powrócił do życia i po kolejnych pięciu latach udało mu się wreszcie wydać pierwszą płytę długogrającą. Choć jest to debiut to trzeba przyznać, że Francuzi zaczynają ze sporym rozmachem. "Gemini" to dystopijny koncept album w stylu science fiction. Opowiada historię o tym jak chaos, który zapanował w galaktyce, spowodował wytrzebienie cywilizacji. Walą się światy, giną populacje, kosmos drży w posadach, a w tle tego wszystkiego rozbrzmiewa francuski thrash metal. Napisałem o rozmachu w koncepcji lirycznej, ale to samo można powiedzieć o muzyce.

Wśród swoich inspiracji Francuzi wymieniają takich artystów jak Megadeth, Annihilator, Vektor, Obscura i Opeth. Ja bym jeszcze od siebie dorzucił In Flames, Arch Enemy i At The Gates. Muzyka Sulfator jest bardzo bogata w części instrumentalnej. Słychać, że ci muzycy sroce spod ogona nie wypadli. Skomplikowane techniczne riffy, piękne solówki, przestrzenne gitary klasyczne, ciekawe zagrywki basowe i złożone struktury utworów powodują, że albumu słucha się z dużym zainteresowaniem. Instrumentalnie jest świetnie. Niestety odbiór albumu psują mi wokale, które są zbyt bliskie death metalowego growlingu lub wręcz black metalowego skrzeku. Warstwa instrumentalna jest bardzo techniczna i gęsta. Chwilami wydaje mi się to wszystko trochę zbyt intensywne, za bardzo "nerdowskie". Przydałby się wokalista, który trochę by to uporządkował i nadał tym kompozycjom jakiś wyraźny kierunek, a także dał trochę oddechu. Jednostajny death metalowy growl nie jest w stanie tego osiągnąć. Nic na to nie poradzę, że kiedy słucham typowego death metalu to mam wrażenie, że w muzyce brakuje jednego instrumentu - właśnie wokalu, który wnosi coś więcej niż tylko ekstremę. Co ciekawe, we wczesnym okresie swojej działalności wokalista Sulfator śpiewał czystym głosem. Dopiero w drugim wcieleniu zespołu zdecydował się przejść na growl. Dla mnie to zmiana na gorsze. Ale to są tylko drobiazgi, bo trzeba przyznać, że bogactwo dźwięków jest tutaj wielkie, a potencjał zespołu wydaje się być ogromny. Niektórzy recenzenci uważają nawet "Gemini" za jeden z najlepszych thrashowych albumów 2025 roku. Jeśli ktoś lubi techniczne granie i gothenburską scenę melodyjnego death metalu to powinien sięgnąć po ten krążek.

Sulfator wrócił z długiej hibernacji i wysłał w kosmos swój pierwszy sygnał. Teraz pozostaje pytanie - kto go odbierze i jak na niego odpowie. Ja trzymam kciuki, żeby to był początek wspaniałej podróży.

Genomorphis:



Jarek Z / [ 19.05.2026 ]




brak recenzji





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =








Sulfator
Gemini

Sulfator - 2025 r.




7,5/10



brak recenzji



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2026 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!