Dzisiaj jest: czwartek 23 marca 2017 r. "Always Look On The MetalSide Of Life!" - Luigi


 

   Tracklista


1. Final Destination
2. Politix (World Of Shit)
3. Lost Control
4. Possessed By Beer
5. C.A. River Plate
6. Reborn Dogs
7. The Impact
8. Red Blood Bay
9. Oort Cloud

   Recenzja



Z zespołem The No-Mads znam się od promówki zapowiadającej płytę "Deranged" - to był rok 2005. Od tego czasu jestem z tą kapelą na bieżąco i z wielką przyjemnością obserwuję ich dynamiczny rozwój. Co by nie mówić to na każdym kolejnym wydawnictwie muzycy podnosili sobie poprzeczkę co raz wyżej. Czy na czwartym studyjnym albumie ta tendencja została utrzymana? Powiem krótko - tak.

Po świetnym krążku "The Age Of Demise" to nie było takie oczywiste. Przeskok na wspomnianym "Deranged" w porównaniu z debiutem był spory. Zespół obrał swój kurs i pognał w przyszłość. Album numer trzy to już był inny thrash metalowy świat. The No-Mads okrzepł na dobre i zaprezentował bardzo dojrzały materiał. Teraz przyszedł czas na "Lost Control".

Nowe dzieło katowickich thrashersów to kontynuacja drogi wyznaczonej na poprzedniej płycie. Dla mnie to jest oczywiste i klarowne. Zespół jeszcze bardziej zbrutalizował swoje granie, przybyło wściekłości i jadu. Szczególnie odnosi to się do strony wokalnej tego wydawnictwa. Do tego tematu jeszcze powrócę, bo Sylwii poświęcę osobny akapit. Muzycznie mamy wybuchową petardę o wielkiej sile rażenia. To co się tutaj wyprawia to głowa mała. Szczerze mówiąc myślałem, iż na "The Age Of Demise" muzycy osiągnęli swoje limity. Nic bardziej mylnego. Wściekłość bijąca z Przemkowych riffów i Oskarowej perkusji momentami poraża. Do tego dokładamy świdrujący bas Józka i ściana dźwięku elegancko wali nas po mordzie.

Jest niesamowicie gęsto, ciasno i cały czas pędzimy do przodu. Numer za numerem, riff za riffem... jak na jakimś obłąkanym rollercosterze zaprojektowanym w dodatku przez kogoś lekko obłąkanego. Jedyna chwila wytchnienia to zamykający album instrumentalny "Oort Cloud". Tutaj jednak od razu chciałbym zrobić zastrzeżenie, że to nie jest jakaś nawalanka, dla samego nawalania. Co to to nie. Muzycy prezentują wyborne umiejętności techniczne, sporo w tym wyczucia i zmysłu kompozytorskiego. Nie brakuje dyskretnych łamańców, czy zaskakujących zmian rytmu. Sporym atutem są też smakowite solówki. Cały materiał jest niesamowicie równy i od początku do końca trzyma bardzo wysoki poziom. Szczerze mówiąc nie potrafię tutaj do niczego się przyczepić. Nawet w najdrobniejszym szczególe.

Przy okazji recenzji poprzedniej płyty ("The Age Of Demise") miałem jedno zastrzeżenie - linie wokalne Sylwii. Z zaciekawieniem oczekiwałem jak to będzie wyglądało tym razem. Cóż Sylwia... oddaję Tobie teraz to co poprzednio "zabrałem". Krótko mówiąc jestem zdecydowanie na tak. Sporo urozmaiceń, jakieś nakładki wokalne ("Red Blood Bay"), a wszystko oczywiście podparte rasowym thrash metalowym krzykiem. Świetna robota!

Przyznam szczerze, że ta płyta jak wskoczyła do mojego odtwarzacza, to przez kilka kolejnych dni nie mogłem się od niej uwolnić. Kilka przesłuchań z rzędu było (ha... i dalej jest!) normą. Jest to świetnie zagrany thrash metal, bez oglądania się na innych. To jest 100% The No-Mads. Świetna produkcja i potężne brzmienie. Tak jak lubię. Nie jestem w stanie wymienić kawałka, który zrobił na mnie największe wrażenie. Każdy kolejny numer ma swoje atuty i wybór staje się niemożliwy. O barku słabości w przypadku całego materiału już napisałem wcześniej, więc w zasadzie nie pozostaje mi nic do dodania. Mogę tylko dalej słodzić, a to już chyba mija się z celem.

Thrash maniacy na pewno powinni sprawdzić ten album. Ja go bez wstydu stawiam na swojej półce i jakbym miał płyty posegregowane według jakości grania to "Lost Control" stałby obok testamentowego "Dark Roots Of The Earth" i overkillowego "The Electric Age". Piszę to zupełnie szczerze i bez przesady. Dla mnie to materiał trzymający taki sam, świetny poziom. Po prostu mamy do czynienia z thrash metalową petardą na światowym poziomie.


Gumbyy / [ 14.11.2013 ]




Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




Byly Fan Nomadsow [ ten_zly@interia.pl ]24-11-2013 | 00:33

Sadzac po recenzji niestety pan recenzent za bardzo sobie wzial do serca trash till death. To co jest na Lost Control to nie thrash przez wielkie T z dwoch poprzednich krazkow tylko wyrazna jazda w dol z braku odpowiednich ludzi. Juz nie ten poziom abstrakcji i klasy. Nie ma Jendrzeja, to i kompozycje zrownaly sie z Sodom czy innymi analfabetami. Szkoda, ze pan recenzent nie myje uszu, bo by to wylapal. Z drugiej strony ( wariant optymistyczny) to pan recenzent jest dobrym kolega muzykow, wiec pewnie nie chcial pozbawic sie dalszych promowek. 1o/1o to nawet Age of demise nie powinien dostac za falszowanie Sylwuni.



 



The No-Mads
Lost Control

Thrashing Madness - 2013 r.

 

   Ocena

10/10



   Inne

PARTNERZY:

         

     

© http://www.METALSIDE.pl 2000 - 2017 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!