"Aristocrats' Symphony" to pierwsza płyta w dyskografii zespołu Victorians. Bardzo elegancko wydany digi pack, przyjemna oprawa graficzna, no i co najważniejsza rewelacyjna muzyka. Tak, to muszę przyznać na samym początku - jestem oczarowany zawartością tego krążka.
Te dziesięć kompozycji to wycieczka w dosyć spokojne rejony heavy metalu. Ta muzyka zdecydowanie kojarzy mi się z twórczością zespołów takich jak na przykład Nightwish, Lacuna Coil czy Skyclad. Dużo spokojnego grania, klawiszowe tła i ozdobniki, oraz kobiecy wokal. Od razu muszę zwrócić uwagę, że to właśnie głos którym śpiewa Eydis jest tutaj głównym punktem programu. Instrumenty raczej uzupełniają wokalistkę, ale nie ma co się dziwić. Wokalistka dysponuje niesamowitym głosem, którym w dodatku kapitalnie operuje. Od dosyć niskich zaśpiewów po całkiem wysokie rejestry. Nie unika też wręcz operowych partii. Do tego linie wokalne są poprowadzone w dosyć zróżnicowany sposób, co tylko uwypukla te wszystkie zalety. Naprawdę dawno nie słyszałem tak kapitalnie zaśpiewanej płyty. Brawo!
Wystarczy posłuchać na przykład "Who Never Loved", czy "Siren" i wszystko w temacie wokali powinno być jasne. Ale nie tylko samym głosem Eydis Victorians stoi - instrumenty te typowe (gitara, perkusja, bas) i te mniej (klawisze, smyki i inne "przeszkadzajki") tworzą kawał świetnej muzy. Bardzo dobrze to wszystko ze sobą współgra, kompozycje są dosyć interesujące i ciekawie pokombinowane. Mamy też takie bardziej heavy metalowe kawałki jak "Servants Of Beauty" w którym na pierwszy plan wychodzą instrumenty (gitara!). Jednak większość materiału opiera się na tych wielokrotnie wspominanych już klawiszowo-orkiestrowych patentach.
Płyty "Aristocrats' Symphony" słucha się wybornie. Od początku do końca utrzymuje równy i wysoki poziom. Sporo w tym graniu polotu, lekkości i zmysłowości. Te dziesięć kawałków przelatuje momentalnie i pozostawia w głowie uczucie odświeżenia. Słucham tej płyty z ogromną przyjemnością i tak naprawdę nie mogę jej się nasłuchać. Jednym słowem jest to kawał kapitalnego grania, niebanalne kompozycje i wspaniałe wokale. Chciałbym wybrać numer, który najbardziej przypadł mi do gustu, ale myślę nad tym już od kilku minut i za cholerę nie potrafię takiego wskazać. W drugą stronę też nie mam takiej opcji... Ok, to chyba wypadało by coś pomarudzić? Pewno tak, ale tutaj też nic takiego mi nie przychodzi do głowy. No i co ja mam jeszcze napisać?
Świetna produkcja (a płyta wydana jest własnym sumptem), udane kompozycje i tylko szkoda, iż zespół niezbyt może zaistnieć w szerszej świadomości. Naprawdę nie ma czego tutaj się wstydzić. Nie raz słyszy się albumy zagranicznych wykonawców na dosyć przeciętnym poziomie, które zbierają "achy" i "ochy" z wielu stron. A tymczasem tuż pod samym nosem mamy zespół który już na pierwszej płycie zawiesił tak wysoko poprzeczkę, to ja po prostu nie mam pytań. Oczywiście marka zespołu znanego od wielu lat to wartość sama w sobie. Ja w sumie mam to gdzieś i jeśli muzyka w wykonaniu Victorians trafia prosto do mojego serducha to nie zamierzam tego faktu umniejszać. Krótko mówiąc "Aristocrats' Symphony" to doskonała w swojej szufladce płyta i można po nią sięgnąć bez obaw. Gwarantuje, że nie będziecie rozczarowani.
Piotr "gumbyy" Legieć / [ 18.01.2013 ]
|