Dzisiaj jest: wtorek 21 lutego 2017 r. "Always Look On The MetalSide Of Life!" - Luigi


 

   Tracklista


1. Intro
2. From Nowhere
3. When Sun Left The Day
4. Amphetamine
5. Nocturnal
6. Rebellion
7. Stagnation
8. Captive Mind
9. Przeklęta łza

   Recenzja



Mój pierwszy kontakt z formacją Tiberius nastąpił w 2012 roku, a miało to miejsce podczas XV urodzin zespołu Chainsaw. Odbył się wówczas bardzo fajny koncert w bydgoskiej Estradzie i właśnie na tej imprezie usłyszałem po raz pierwszy chłopaków. Przyznam szczerze, iż później nie śledziłem kariery tej ekipy, ale z tego co widzę - niewiele mnie ominęło. W dyskografii znajdziemy tylko jedną EP'kę ("Born Hope" z 2010 roku) i recenzowany właśnie debiut z 2015 roku. To tyle tytułem wstępu i przechodzimy do muzyki zawartej na "Look, Touch And Destroy My Soul".

Ta muzyczna uczta (oj tak!) zaczyna się niesamowicie mrocznym i mocno klimatycznym intro, które trwa ponad dwie minuty. Niezły początek, a później jest jeszcze lepiej. Otwierający album numer "From Nowhere" od razu zawiesza poprzeczkę bardzo wysoko. Dosyć leniwy początek, to tylko przygrywka do dalszych popisów. Po chwili wszystko nabiera rozpędu i muza ostro napiera. Fajnie szyte riffy, skrzekliwy wokal i napędzająca to wszystko perkusja. Delikatne sample dodają przestrzeni i robią świetną robotę. Jednak nie tylko szybkością Tiberius stoi. W dalszej części kawałka mamy klasowe zmiany tempa, przejścia i świetne solo. Kapitalny jest ten numer i wiele się w nim dzieje. Trwa trochę ponad siedem minut, a zupełnie tego nie odczuwam.

Zasadniczo to mógłbym prawie wszystkim utworom wystawić taką laurkę. Zaskakuje "łatwość" z jaką poszczególne kompozycje zostały utkane. Dosłownie każdy dźwięk jest tutaj niezbędny i w pełni przemyślany. Nie ma niedociągnięć, czy momentów słabości. Od A do Z wszystko się klei i siedzi na swoim miejscu. Kapitalna jest też ta muzyczna mieszanka, bo mamy tutaj wyraźne wpływy death, czy black metalu, a solówki mocno pachną klasycznym heavy. Weźmy refreny w numerze "Amphetamine" - wokal nie growluje, a gitarzyści pozawalają sobie na moment melodyjnego grania. Bardzo fajne urozmaicenie. No i to pokombinowane solo - świetna robota.

Mamy też króciutki przerywnik w postaci instrumentalnego "Nocturnal". Ledwo minutka grania, a ileż w tym emocji. Świetny motyw przewodni - taki zawodząco-orientalny. Kolejne zaskoczenie na plus. Sporą melodyjnością może się pochwalić "Rebellion" oparty na dosyć spokojnych riffach (i samplach), które cisną sporo tych melodii. Słodkości w tym zbytnio nie ma, bo całość przykryto skrzeczącym wokalem. Trochę ten numer przypomina mi jakiś singiel Children Of Bodom. Takie dosyć radiowo-grzeczne granie. Myślę, że spokojnie do zaakceptowania dla wszystkich. Idealna chwila, żeby nabrać oddechu przed kolejnym odjazdem.

A tu się dzieje się! W "Stagnation" najwyraźniej bierzemy udział w jakimś obrządku - tak może sugerować jego intro. Głuchy odgłos kroków, a później jakieś modły i organy dopełniające całości. Numer zaskakuje swoim klimatem - mamy tutaj bardzo spokojne granie, które skupia się na mrocznym nastroju. Black metalowe klawisze, podparte świetnymi gitarami i perkusją. No i te nawiedzone melorecytacje. Momentami przywodzi to ducha Moonspella z pierwszych dwóch płyt. Ale to oczywiście bardzo luźne skojarzenie. Heh... czy to jest ten sam zespół z pierwszych utworów na tej płycie? Najwyraźniej chłopaki nie mają jakichkolwiek ograniczeń i grają to co im w duszy siedzi. I przecież o to chodzi. Kolejna kompozycja to jednak powrót do tego co znamy od początku - jest dynamika i moc. Świetnie pokombinowane wokale i ponowne zmiany tempa i nastroju. Lubię to! A jak łatwo się domyśleć - zamykający płytę numer "Przeklęta łza" jest zaśpiewany po polsku. Jest to słodziutka w graniu ballada. Ja takich nie lubię, więc zasadniczo to nie dla mnie numer.

"Look, Touch And Destroy My Soul" to świetna płyta! Niesamowicie dopracowany materiał, pełen pomysłów i bez zbędnych dźwięków. Taka dygresja przy okazji... jak widać - czasami warto poczekać z nagraniem debiutu. Jestem pod wrażeniem umiejętności muzycznych i kompozytorskich chłopaków. Świetne grane riffy, a solówki - palce lizać. Wokalnie też super - od black metalowych skrzeków, po czyste śpiewy. Nie ma monotonni w liniach wokalnych, no i nieźle pokombinowana perkusja, która trzyma to wszystko w ryzach. Bardzo dobrym pomysłem było dołożenie tych wszystkich sampli, bo muzyka zyskała sporo przestrzeni. Podsumowując - bardzo dobre granie!

The Captive Mind:



Gumbyy / [ 02.02.2017 ]




Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =





 



Tiberius
Look, Touch and Destroy My Soul

Tiberius - 2015

 

   Ocena

8,5/10



   Inne

brak recenzji


PARTNERZY:

         

     

© http://www.METALSIDE.pl 2000 - 2017 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!